fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Jak zostać modelką plus size12 min. czytania

Jeśli miałabym wskazać jedno pytanie, które odkąd prowadzę bloga słyszę najczęściej, to właśnie pytanie o to, jak zostać modelką plus size. Mam czasami wrażenie, że to pytanie to jest taki internetowy ekwiwalent pytania “Która godzina?”. Co najmniej raz w tygodniu pojawia się gdzieś w komentarzy, wiadomości prywatnej, a ostatnio również na grupie. Co zrobić, jak zacząć, gdzie się udać? Pomyślałam, że skoro zainteresowanie tematem jest tak duże a my ostatnio rozmawiamy tu trochę o karierze zawodowej, to zbiorę swoją wiedzę na ten temat w jednym miejscu.

Musisz wiedzieć, że to nie jest w stu procentach “mój temat”. To znaczy, gdyby pytanie brzmiało “jak zostać blogerką”, miałabym zdecydowanie więcej do powiedzenia. (Proszę, proszę, proszę! Niech ono będzie tak samo często zadawane!) Ja siebie za modelkę absolutnie nie uważam i moja fotokariera, którą rozwijam dzięki Ewie Michalak absolutnie – w moim odczuciu – nie upoważnia mnie do wymądrzania się na temat tego zawodu. To nie jest mój zawód, z zawodu jestem marketingowcem.
Dlatego pomyślałam sobie, że po 1. – odniosę się tutaj do moich własnych obserwacji rynku, po 2. – zapytam kogoś bardziej oblatanego niż ja. We wpisie znajdziecie wypowiedzi Joanny Cesarz, najbardziej rozpoznawalnej, aktywnej zawodowo modelki plus size w Polsce, która zgodziła się odpowiedzieć nam na kilka pytań.

Kobieta pracująca

Sto lat temu tutaj na blogu pojawił się wpis o tym, jak biznes plus size robi nas w konia. Napisałam w nim wtedy, że modelka (plus size czy nie) to zawód i dzisiaj, trzy i pół roku później, podtrzymuję to stanowisko w całą żarliwością i świadomością jak bardzo się narażam wszystkim osobom rozważającym karierę w modelingu.

Powtórzę: modelka to zawód. Jeśli poważnie myślisz o wejściu na tę ścieżkę zawodową, będzie Cię to kosztowało niemało pracy. To nie jest tak, że wystarczy stanąć przed obiektywem i puf, dzieje się magia. Ewka Zakrzewska regularnie opowiada o tym, że na szkolenia z modelingu jeździła do Wielkiej Brytanii i chociaż od tamtej pory sporo się na rynku zmieniło, to niezmiennie warto się uczyć i rozwijać umiejętności. Pozowanie wbrew pozorom wcale nie jest łatwe i to akurat znam z autopsji, nie zliczę ile mam zdjęć w pozach, co do których byłam przekonana, że są dobrym pomysłem… no cóż, nie były. 

Umiejętności to jedna sprawa, ale zawód warto wybierać pod kątem osobistych predyspozycji. Poza oczywizmem, czyli predyspozycjami fizycznymi, okazuje się, że najważniejszą cechą potencjalnej modelki jest cierpliwość. Żeby dać Wam szerszy obraz, zapytałam Asię Cesarz o to, jak wygląda typowy dzień na planie zdjęciowym: 

Praca modelki jest żmudna. Oczywiście na początku jest super i dajesz z siebie wszystko, ale bardzo szybko męczy fizycznie. Jednak 8-9h na szpilkach w 76 sukience i z uśmiechem na twarzy jest dość nienaturalne i ciężkie dla ciała. Zazwyczaj plany zaczynają się z samego rana. Jeśli nie jesteś z miasta, w którym plan się odbywa, to jedziesz już połowę nocy pociągiem/samochodem/busem na miejsce sesji, szczególnie że rzadko zdarza się, że ktoś Ci opłaci nocleg.
Dojeżdżam na sesje ok 8-9:00. Potem najczęściej siedzę godzinę i czekam, aż wszyscy przyjadą. Praca modelki polega głównie na czekaniu na wszystkich. Kiedy już ekipa się zjedzie, zaczynają Ci robić makijaż i włosy. Tutaj też jest ciekawie. Makijażystki i fryzjerki są różne i różnie malują, zamysł sesji też może być różny. Pamiętaj, że jesteś płótnem i manekinem na ubrania i nie masz za dużo do gadania jeśli chodzi o makijaż czy włosy. Oczywiście zdarzają się ekipy, które czekają na Ciebie i makijażystki, które pytają jak się czujesz w danym makijażu i fryzurze, ale raczej jest 50/50, a jednak chcemy być uważane za profesjonalistki. Kiedy makijaż jest gotowy zaczynamy sesję. Czasami na sesjach jest stylistka lub osoba, która będzie Ci podawała ubrania, czasami nie i będziesz musiała iść po nie sama. Radzę w takich momentach zdjąć szpilki, żeby niepotrzebnie się nie męczyć. Jakoś w połowie sesji ok 14:00 jest jedna dłuższa przerwa. Super, jeśli to firma zamówi jedzenie, ale lepiej się o tym dowiedzieć zanim wyjdziesz z domu, żeby móc się zaopatrzyć w swoje. Po przerwie wracamy do pracy. Pozujemy, pozujemy ,pozujemy.
Aż dochodzimy wreszcie do ostatnich produktów i hurrrra „mamy to” i dziękujemy. Wtedy na maxa zmęczona wsiadasz w auto/błądzisz po mieście czekając na pociąg czy autobus i czeka Cię przynajmniej jeszcze ze 2/3h jazdy do domu (oczywiście zależy gdzie mieszkasz). 

Także praca modelki jest super, jeśli jesteś gotowa na ciężką pracę, jesteś profesjonalna, pokorna, znasz swoje prawa i umiesz lawirować na cienkiej granicy tych wszystkich cech. W końcu wszyscy chcą być zadowoleni z wykonanej pracy. I pamiętaj ceń się, nie rób sesji za sukienki, przecież nimi nie zapłacisz za chleb – podkreśla Joanna Cesarz.

Predyspozycje

Wspomniałam już o nich w tym tekście i z pewnością nie był to ostatni raz. Jakie są wobec tego wymagania dla modelki plus size? Niby wiemy, że to miniumum 1,70 wzrostu i ładna buzia, ale co jeszcze? 

Modelka powinna mieć przynajmniej 170 cm wzrostu, bardzo proporcjonalną i zadbaną sylwetkę, brak większych zmian w wyglądzie np. makijaż permanentny, tatuaże, nienaturalny kolor włosów. Oczywiście czasami modelka może się tak spodobać firmie, że bez względu na charakterystyczne elementy i tak ją „chcą” na zlecenie. Ja na przykład mam 11 tatuaży (widocznych tylko na sesjach bielizny) i niektóre firmy proszą grafików o ich usunięcie, a niektóre w ogóle ich nie zauważają – mówi Asia. 

Hola, hola, powiecie może, a Tess Holliday? Mimo wszystko na świecie pojawiają się dziewczyny o niestandardowych sylwetkach, wytatuowane czy z szalonymi fryzurami. Pamiętacie zeszłoroczny show mody SavagexFenty? Choć na świecie widoczna jest tendencja przełamywania stereotypów, to ten trend omija Polskę. Z przyjemnością obserwuję, ze pojawiły się na rynku dziewczyny o głębszych odcieniach skóry i bardzo kibicuję wzrostowi różnorodności. To, co cię wyróżnia, może się w ostatecznym rozrachunku okazać twoją siłą, znakiem szczególnymi i rodzajem sygnatury.

Freelancing czy agencja?

W teorii przymiarka do bycia modelką powinna zacząć się od oceny naszych predyspozycji i poznania rynku. A jaki jest ten rynek w Polsce? Mały niestety. Na rynku jest niewiele firm dostarczających ubrania plus size, a część z nich na stałe współpracuje ze znanymi twarzami polskiej blogosfery plus size. Czy to znaczy, że nie warto próbować? Bynajmniej. Głęboko wierzę, że jak się człowiek uprze, to ruszy choćby ścianę, również w modelingu. O stan polskiego rynku zapytałam również Joannę Cesarz:

Szczerze mówiąc uważam, że polski rynek już jest pełny. Poza tym jeśli mówimy o zawodzie modelki musimy pamiętać, że tak jak każdy inny ma swoje wymagania. Tutaj nie chodzi o ładną buzię i fakt, że nie wstydzisz się pozować do zdjęć.

Warto się na dzień dobry zastanowić, czy będziesz pracować jako freelancerka, czy pod parasolem agencji. Każda z tych opcji ma swoje zalety, ale też minusy, które warto mieć na uwadze od samego początku.

Bycie freelancerką, wolnym elektronem, oznacza, że nie będziesz musiała dzielić się gażami z agencją, ale też, że sama będziesz musiała poszukiwać ofert na rynku. To nie jest łatwe, zwłaszcza, jeśli dopiero zaczynasz i nie masz wyrobionej marki. Pracując w ten sposób, powinnaś mieć portfolio pokazujące na co Cię stać – to też jest coś, o co będziesz musiała dbać sama.

Przynależność do agencji daje pewien rodzaj formalnego komfortu – agencje są odpowiedzialne za przygotowanie i dopięcie umów, a także pilnowanie rozliczeń za zlecenia. One też zajmują się pozyskiwaniem pracy dla ich podopiecznych, zwykle pobierając za to określony w umowie z modelką procent wynagrodzenia.
Takich agencji dla modelek plus size nie jest jest wiele. W Polsce – z tego co się orientuję – mamy w tej chwili jedną działającą aktywnie agencję modelek plus size, ONMOVE, prowadzoną przez Sarę Czarną, modelkę plus size z wieloletnim doświadczeniem. Całe szczęście – mamy internet, a dzięki niemu dostęp do agencji działających na międzynarodowej arenie. Takich, jaki MILK Management, która w roku, kiedy zakładałam bloga, podpisała kontrakt z Tess Holliday, czy Revolt Model Agency, która zrzesza modelki i modeli o nietypowej, frapującej urodzie. Każda z tych agencji ma na swojej stronie otwarty formularz zgłoszeniowy i potrzebujecie jedynie trochę czasu, żeby go wypełnić oraz polaroidów, na których widać Waszą sylwetkę i twarz saute bądź z minimalnym makijażem. 

Jak zdecydować? To wcale nie jest takie oczywiste, zwłaszcza na początku. Osobiście uważam, że zawsze warto się uczyć od ludzi, którzy lepiej znają branżę, więc pewnie – gdybym miała predyspozycje i chęci – szukałabym dla siebie miejsca w agencji. 

Ile zarabia modelka plus size?

Skoro mówimy, że modelka to zawód, to nie sposób nie zadać tego bardzo ważnego pytania. To poważny temat, mam nadzieję, że przeczytasz tę część wpisu z dużą uwagą. Praktycznie nie zdarza, że stawki modelek nie są objęte tajemnicą na mocy kontraktu o współpracy, dlatego zamiast wymyślać, chciałabym skupić Twoją uwagę na bardzo przykrym zjawisku, które widuję regularnie w polskim internecie. 

Co jakiś czas wyświetlają mi się wpisy informujące o castingach na modelkę plus size, za udział w których pobierana jest jakaś kwota. Umówmy się: w płaceniu za zdjęcia nie ma nic dziwnego, ktoś robi robotę, my za nie płacimy i sprawa jest czysta. Zupełnie inaczej wygląda to wtedy, kiedy płacimy za wykonanie zdjęć, oddajemy prawo do nich za darmo i jeszcze ktoś nam wmawia, że dzięki nim zrobi z nas modelkę. Dziewczyny, nie zrobi. To Wy zrobicie za darmo pracę na rzecz kogoś, kto za swoje zlecenie weźmie pieniądze i od Was, i od firmy, dla której to robi. 

Szukając zleceń naprawdę trzeba mieć głowę na karku i szeroko otwarte oczy. Rozumiem, że możecie mi nie wierzyć, dlaczego zapytałam Joannę Cesarz o jej opinię na temat tego, czy warto zaczynać pracę modelki od darmowych zleceń:

Jeśli mówimy o zleceniach komercyjnych to zdecydowanie nie. Firmy bardzo wykorzystują modelki. Dziewczyny muszą pamiętać, że sprzedają swój wizerunek. Jeśli chcesz zacząć to załóż profil na maxmodels, umawiaj się z fotografami na sesje tfp, czyli „zdjęcia za pozowanie” i zawsze pamiętaj o podpisaniu umowy. Bez podpisania umowy fotograf/firma może zrobić z Twoimi zdjęciami co tylko będą chcieli. Kiedy już uznasz, że to czas na zlecenie komercyjne to ceń się! Jest teraz mnóstwo nowych modelek plus size, które sprzedają się za grosze. 200-300zł za sesję to jest NIC i nie powinnaś się godzić na taką stawkę. Nowe dziewczyny bardzo psują rynek i dają się wykorzystywać producentom odzieży. Na pojedynczym zleceniu lookbookowym (czyli sesja do sklepu internetowego) powinnaś mieć ok 50 sztuk ubrań lub powinno ono trwać 8h razem z makijażem i włosami. Kiedy zaczynałam nie miałam kogo zapytać o radę w związku ze stawką i myślałam, że 200 zł za sesje 100 sukienek to mega sprawa. Otóż nie, wtedy zaczęłam się bardziej cenić, a firmy i tak płaciły, ponieważ mają na to budżet. Jeśli wszystkie modelki zgodnie będą podawały wyższe stawki to wreszcie jakoś zaczniemy zarabiać. 

Stwierdzenia Joanny mogą się wydawać ostre, ale pomyśl sobie – cokolwiek robisz zawodowo, że ktoś przychodzi do Twojego pracodawcy i składa mu propozycję, że zrobi to samo co ty, ale kilka razy taniej. Jak długo byłabyś w stanie utrzymać się w takich realiach? Rynek zleceń dla modelek plus size, ale nie tylko, nie jest w żaden sposób regulowany. Jeśli poważnie myślisz o zostaniu modelką plus size, to od samego początku staraj się prowadzić rozsądną politykę cenową. Naprawdę, lepiej zapłacić za sesję albo umówić się na TFP niż robić dla kogoś za darmo pracę, która powinna być płatna. 

No to zostać tą modelką plus size czy nie?

Mam nadzieję, że ten tekst pomógł Ci spojrzeć na ten zawód ze świeżej perspektywy i trochę rozjaśnił zagadnienie jak zostać modelką plus size. Jak widzisz – nie ma tu sztywnych reguł, jak we wszystkich zawodach kreatywnych, panuje tu pewna dowolność. Jeśli to jest Twoje marzenie, to po to sięgnij. Podejdź do sprawy systemowo, pracuj nad swoją marką i umiejętnościami. Tak, jak napisałam powyżej – to, że modelek jest dużo, nie znaczy, że na rynku nie będzie miejsca dla Ciebie. Wierzę, że solidna robota zawsze się obroni. 

Pamiętaj, ludzi jest bardzo i każdy mówi co innego. Jeśli marzysz o pracy na planie – go for it. Bądź samodzielna, świadoma swojej wartości i skupiona na celu. I pamiętaj, co mówi Mama Ru: “Unless they’re paying your bills, pay them bitches no mind”. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.