fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Ostatnie promienie koloru – kobaltowa sukienka od karko.pl10 min. czytania

[wpis powstał w ramach współpracy z marką KARKO]

Jakoś to się tak już przyjęło, że ze wszystkich pół roku, najwięcej modowej frajdy daje mi właśnie jesień. Odkąd zimy przestały być dla nas białe, jesień awansowała do roli mojej ulubionej pory roku, a stało się tak z dwóch powodów: podkręconego nasycenia kolorów, kiedy jeszcze letnia zieleń miesza się z czerwienią i zółtością liści, a także tego, że oto można delektować się tą feerią kolorów bez najmniejszego ryzyka udaru cieplnego. Temperatura pozwalająca na kolejne warstwy ubrań wyzwala moją fantazję, gram wtedy w łączenie faktur i materiałów, które nigdy indziej nie wystąpiłyby razem. 

Mam ogromną radość z tego, że publikuję dzisiaj wpis modowy, a do tego, że jest to wpis o kolorach. Dziś będzie o sukience, ale – jak zawsze – nie tylko. Tym, co wyróżnia dzisiejszą stylizację jest jej pochodzenie. Zupełnie niechcący, ale jednak z pewną dozą celowości w zamyśle, złożyło się tak, że znakomita część to produkty, które powstały w Polsce. Wyjątkiem jest torebka, którą wyciągnęłam z szafy, wykorzystując do stylizacji, to, co już mam w domu. 

Te same rzeczy lubię zestawiać wciąż na nowo, w poszukiwaniu nieodkrytych dotąd kontekstów i smaczków. A może nawet nie, może po prostu są takie ubrania, które zwyczajnie pierzemy i nosimy non stop, bo tak nam w nich wygodnie? Bez filozofii i głębszego namysłu, po prostu nosimy to, co lubimy? Wracając do torebki – wybacz to odstępstwo od dzisiejszej reguły. Głupio byłoby nigdy jej nie wykorzystać.

Dużo ostatnio rozmyślam o świadomym kupowaniu ubrań w kontekście bycia grubą osobą. W tych częściach internetu, gdzie bywam najczęściej, modne jest nie kupować, albo kupować wyłącznie używane ubrania, w ramach takich akcji jak #seconhandseptember (tłum. wrzesień z drugiej ręki). Mówi się o kupowaniu wyłącznie dobrych tkanin o naturalnych składach – wełny, jedwabiu, czystej bawełny. Przyglądam się temu, bo jak może pamiętasz, proklimatyczne postawy i kwestie związane z dobrem planety są mi bardzo bliskie. Temat jest rozległy, zdecydowanie z gatunku tych zasługujących na osobny wpis, dlatego dzisiaj pozostanę przy refleksji, że to nie jest łatwe. Na drodze czeka wiele pułapek. Kupowanie dobrej jakości ubrań, najlepiej produkowanych lokalnie, naprawdę nie jest łatwe, kiedy jesteś grubą babką. Więc tym bardziej cieszę się i ekscytuję, kiedy mogę pokazywać tu polskie produkty.

Bohaterka codzienności – kobaltowa sukienka plus size

Sukienka, wokół której zbudowana jest stylizacja to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Uwielbiam kobaltowy! Trudno sobie wyobrazić odcień, który piękniej by kontrastował z ciemną zielenią i przebitkami soczystych kolorów jesieni. Rozkloszowana, zapinana na proste guziki, wiązana w pasie sukienka daje się zinterpretować na wiele sposobów. Ten, który wybrałam do zdjęć najbardziej oddaje to, jak noszę się na co dzień. 

Dwie rzeczy (oprócz koloru oczywiście) lubię w tej sukience najbardziej: po 1. MA KIESZENIE!, po 2. uszyta jest z satyny bawełnianej, dzięki czemu nie czuję się jak owinięta plastikowym workiem. Nie ma co ukrywać – długie miesiące pracy zdalnej mnie rozleniwiły i stawiam na wygodne ubrania. Nadal mam w szafie dwa cekinowe kimona, ale umówmy się, nie jest to mój pierwszy wybór, kiedy rano wpół ślepa szukam po omacku czegoś, co mogłabym szybko wciągnąć na grzbiet. Dobry materiał, podkreślający sylwetkę fason i wygodna długość do kolana sprawia, że chętnie zakładam ją na te nieliczne okazje, kiedy wychodzę z domu. 

Szmizjerka nazywa się Paula i na stronie producenta znajdziecie ją tu – KLIKNIJ, żeby zobaczyć stronę producenta. Rozmiarówka według tabel zbieżna jest z moimi oczekiwaniami / przyzwyczajeniami, czyli rozmiar 50/52 faktycznie odpowiada temu rozmiarowi. Ja wybrałam dla siebie rozmiar większy, 54/56. Pomyślałam sobie, że zbierany w pasie fason sukienki zadziała na mnie lepiej, kiedy i góra i dół będą trochę luźniejsze. W rozmiarze odpowiadającym temu, co zwykle noszę, sukienka jest trochę bliżej ciała, ale wcale nie była zbyt mała. Weźcie to pod uwagę, gdybyście planowały zakup. Wiem, że to temat tabu, kupowanie ubrań w rozmiarze większym niż nosimy, ale przywiązywanie się do rozmiaru na metce zwyczajnie pozbawia nas jednego ze sposobów, na jakie możemy ogrywać ubranie. 

Kolorystyczny koktajl dosmaczyłam dwoma akcentami w kolorze wina (choć na zdjęciach torebka wygląda na bardziej fioletową). O turbanach i moim dla nich uwielbieniu pisałam już niejednokrotnie (na przykład tutaj), ale trzeba przyznać, że teraz, w tym miejscu podróży do naturalnie siwych włosów, w którym jestem, to wyjątkowo wygodne rozwiązanie. A przy tym łatwy sposób, żeby dorzucić plamę koloru. Jeśli nie masz ochoty/odwagi próbować z turbanem, to przy tej pogodzie kolorowy szalik sprawdzi się równie dobrze. Dodatki to w ogóle świetny sposób, żeby poeksperymentować i po prostu oswoić się kolorem. Szalik zawsze można zdjąć i schować do torebki. Z turbanem trochę gorzej, wizja uklepanych pod nim włosów zawsze wygrywa. Zdarzało mi się, przyznaję, wrócić z wyjścia z przekrzywionym turbanem oraz mackami krótkich włosów na karku wystającymi mi spod niego jak peleryna szalonego wyznalazcy. Warto to przemyśleć chwilę wcześniej.

I jeszcze w temacie kolorów – na zdjęciach dla uzupełnienia kompozycji wykorzystałyśmy listek, a wszystko to datego, że… planowałam zdjęcia na dyniowym zagonie. Ten pomarańcz miał stanowić idealne uzupełnienie kompozycji, taka byłam nakręcona, że będą piękne zdjęcia w dyniach! Wyobrażacie sobie moje rozczarowanko, kiedy okazało się, że dyniowy zakątek to całe mnóstwo gnijącej słomy i ściana budynku tuż za plecami? Smuteczek. 

Czarno, nic nie widać

Dorzuciłam do tej stylizacji odrobinę może nietypowe rajstopy w nieregularne kropki. To model Giny, produkowany przez rodzimą markę Gabriella. Super pomysł, żałuję tylko, że dostępne są tylko do 5ki. Marzy mi się, że krajowi producenci rajstop dostrzegą, że w swoich liniach plus size mogą nie tylko mieć szerszą gamę rozmiarów, ale też wzory. Halo, czy producenci mnie słyszą? 

Za to buty, och, buty! Tę parę mam od zeszłego roku i są to podaj pierwsze buty, z którymi znajomość nie zaczęła się od bólu. To świetny fason dla wszystkich szukających takich botków, które nie będą przylegały w kostce. Skóra jest świetnej jakości, użytkowana regularnie nie traci na urodzie. Po całym sezonie – a w sumie to dwóch, bo to było moje główne obuwie również zeszłej bezśnieżnej zimy – buty nigdzie się nie rozklejają, nie pękają i nie straciły fasonu. Kto kiedykolwiek rozdeptywał przyciasne buty, wie co mam na myśli, prawda?

Firma OdSzewca.pl ma w swojej ofercie obuwie w różnej szerokości ORAZ w rozmiarach trudnych do zdobycia gdzie indziej. Na dole w stopce z detalami stylizacji zostawiam link, a pod nim znajdziesz trochę inny wariant tych botków, z perełkami na języku. 

Ula pozuje do zdjęcia oparta o metalową konstrukcję bramki do piłki nożnej

Podsumowanie

Jeśli tak samo jak ja zastanawiasz się, jak kupować trochę odpowiedzialniej, z trochę większym rozmysłem, to wiem, że nie ma dla Ciebie prostej ścieżki. No, chyba, że o czymś nie wiem, a jeśli tak jest to płacę talonami na suche dowcipy i dobrą energię za wszelkie info o eko opcjach modowych dla grubych dziewczyn. Ale do brzegu – jeśli próbujesz kupować trochę inaczej, może mniej a lepszej jakości, to pamiętaj, że wcale nie musisz wpadać w czerń, beż i szarości! Moda plus size nie musi oznaczać burego uniformu. Taka plama koloru jak ta dzisiejsza sukienka marki Karko może stanowić alternatywną bazę do nieskończonej ilości stylizacji. Nawet jeśli boisz się kolorów – daj sobie czasami szansę! Spróbuj, zaszalej. Moda, nawet w dużych rozmiarach, może być polem eksperymentów i zabawy, środkiem wyrazu. Przecież taki kobalt rozgrzeje serce i duszę nawet w styczniu, kiedy wszystko będzie sine i zmęczone. Nawet – a wręcz ZWŁASZCZA – wtedy będę ją nosić na przekór brakowi kolorów. I na przekór powszechnemu przekonaniu, że grube dziewczyny powinny sobie odpuścić kolor.

G* tam powinnyśmy!

Detale

Sukienka – szmizjerka Paula firmy Karko.pl
Rajstopy – model Gini, Gabriella
Buty – odszewca.pl
Turban – z szafy
Torebka – antyczny Yours
Kolczyki – antyczne Artelioni
Kurtka – antyczny YumYum (marka już nie istnieje)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

7 comments

  1. Zgłaszam się: niska i gruba 🙂 Był czas kiedy namiętnie kupowałam szare sweterki 🙂 do dziś lubię szary i granatowy. Ale nagle mi „pikło” i zakupiłam sporo kolorowych ciuchów (głównie z Bonprixa) – żółta kiecka w kwiatki, granatowa w grochy, babyblue w groszki, różowe, zielone, czerwone – jakie chcesz. Do tego kolorowe rajstopy z romertexu (żółte, różowe, zielone itd 🙂 Normalnie cudak – nie dość, że gruba to jeszcze dzidzia piernik! 😉 Cudownie się czuję kiedy mogę wrzucić kolor. Moją niedościgłą inspiracją modową jest Iris Apfel 😀 Teraz mam fazę na folk i z upodobaniem noszę wielką, ludową, czerwoną chustę 😀 Do wszystkiego, bo do wszystkiego pasuje taka czerwona chusta. Nie zgadzam się na bycie niewidzialną i – jak to piszą w pismach kobiecych – zakrytą. Zakryj wielki tyłek, ukryj biodra, zasłoń ramiona, odwróć uwagę od podbródka, szyi, twarzy, pulchnych dłoni, stóp, szerokiej talii, obfitego biustu… NIE. Nie zgadzam się. Mówiłam o krwistoczerwonych, lakierowanych butach? Nie, nie szpilkach, bo lubię komfort, oksfordkach. Pięknie się komponują z chustą i boyfriendami 😀 Kiecka z Karko w dechę, śliczny kolor. Śliczny turban. Ja bym pewnie do tego wzięła żółtą torebkę 😉 Kolory świetnie leżą na ciele 🙂
    Pisz częściej!
    Oprócz poważnych wpisów (lubię) również te modowe/lifestylowe, grube ludzie też chcą się fajnie ubierać 🙂 ❤

    Czuję, że muszę uściślić „fajnie” – dla mnie fajnie to nie „ukryć, że jestem gruba i udawać niegrubą” tylko właśnie tak jak się lubi, jak się sama sobie podobam, co odzwierciedla mój nastrój, moje ja w danym momencie, co mi w duszy gra. Czasem szary sweterek. Czasem czerwone spodnie. Czasem elegancka kiecka, czasem dżinsy.

    Żałuję, że nie wiedziałam tego wszystkiego o sobie i nie byłam odważniejsza kiedy miałam 20 lat 😀 Czemu dopiero po 40 człowiek zaczyna żyć? Naprawdę, powiadam Wam, na starość będę Iris, w niezliczonych bransoletach, kolorowych tunikach i gigantycznych koralach. CZERWONYCH ha ha ha ha, bo jakże inaczej!

    1. Jak mi się marzą czerwone lakierki! 😍
      Tak bardzo się zgadzam, że też mając 20 lat nie miałam takiego ludzi. No i możliwości! Bo to przede wszystkim one sprawiły, że teraz możemy nosić te wszystkie cuda i mamy możliwość wyrażania siebie

  2. ” jeśli próbujesz kupować trochę inaczej, może mniej a lepszej jakości, to pamiętaj, że wcale nie musisz wpadać w czerń, beż i szarości!”

    Pewnie, że nie. Mnie raczej brakuje tych ubrań lepszej jakości w moim rozmiarze. Tzn. lepszej niż sieciówki Bonprix / C&A czy Kappahl. Np. chciałabym kupić elegancki płaszcz o fasonie litery A bez paska. I stacjonarnie nic sensownego nie ma, a płaszczy boję się kupować online, odkąd dwa lata temu z Bonprix przyszły dramatycznie pogniecione.

    Jeszcze bardziej brakuje mi lepszych trwalszych butów, skoro Clarksy potrafią mi się zniszczyć po jednym sezonie 😦 Wypróbuję ten sklep od szewca.

    1. Tak, to jest spora dziura w rynku, brakuje możliwości kupowania „staple clothes” lepszej jakości, jakby ten segment rynku nie istniał.
      Gdybyś chciała dać szansę wysyłce, to w Karko widziałam płaszcze z wełną z alpaki, wyglądały całkiem dobrze, chociaż w ręku żadnego niestety nie miałam.

      Buty mnie zaskoczyły, zupełnie się nie spodziewałam, że tyle wytrzymają. Zapuściłam przez to nawet trochę fleki i zdarłam nieco obcas, bo spodziewałam się, że zaraz się rozpadną i nie chciało mi się szukać zapasowych, które gdzieś permanentnie schowałam 🙈

  3. Piękna stylizacja! I nowy kolor włosów super:)

    1. Dziękuję! To już prawie docelowy

  4. Ulu, kobito. Jak ja Cię lubię. Pisz częściej. Albo książkę wydaj, to kupię.
    W zalewie celebrycko-blogowo-netowego syfu, taka osoba jak Ty to światełko (emotki uśmiechów)