fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Co to jest weight stigma i dlaczego tak często o tym mówię12 min. czytania

Jesteście ciekawe co trzeba mieć w głowie, żeby powiedzieć Chodakowskiej fuck off? To znakomicie! Niezależnie od tego czy interesują Was ploteczki czy może po prostu nie wiecie o co mi chodzi z tym całym weight bias, weight stigma i dyskryminacją – zapraszam na tekst, po którym wszystko stanie się jasne.

Ufff, co to był za tydzień! Dawno już nie wylało się wokół mojej internetowej bańki tyle fat shamingu. Wariatki w internecie miotające wyzwiskami ( jeszcze do tego wrócimy) i cała reszta.
Zachęcającej swoje fanki do kontrolowania jadłospisów i koszyków zakupowych grubym ludziom Ewie Chodakowskiej powiedziałam w emocjach fuckoff i reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. 

Zaczęło na bloga zaglądać wiele nowych osób i dlatego; oraz dla edukacji!; pomyślałam sobie, że potrzebujemy takiego wpisu jak ten. Wpisu, który by z jednej strony porządkował trochę terminologię, którą się posługuję, a który z drugie strony udowodniłby Wam, że ciałopozytywność ma głębokie naukowe fundamenty. 

Tu znajdziesz więcej wpisów o ciałopozytywności

Definicje

Najsampierw – pozwólcie, że będę tu używała angielskiego terminu. Szukałam godnej wersji polskiej, ale wagopiętno mnie nie satysfakcjonuje, a nie udało mi się jeszcze znaleźć godniejszego tłumaczenia dla tego zjawiska. Wiecie jak jest, my tutaj, w Polsce, dopiero uczymy się o szacunku do innych ludzi i jeszcze to pewnie potrwa chwilę, zanim język dogoni nowe tematy dyskusji.

Obiecałam sobie solennie, że choć postaram się, żeby ten tekst czytało się w miarę przyjemnie, to jednak obciążę go dużą ilością autorytetów oraz prawdziwych danych z uznanych badań. W dobie pseudonauki, mamzdanizmu i pochodnych, uważam że należy podkreślać wagę dowodów naukowych, którymi dysponujemy. Żeby zatem przybliżyć Wam zjawisko weight stigma, czyli stygmatyzacji, piętnowania ludzi z uwagi na ich masę ciała, sięgnęłam do strony amerykańskiego Stowarzyszenia Zaburzeń Odżywiania – pozwólcie, że zacytuję:

“Związane z masą ciała piętno (weight stigma), znane również jako związane z wagą skrzywienie poznawcze (weight bias) lub dyskryminacją z uwagi na masę ciała to rodzaj stereotypu i dyskryminacji opartego o masę ciała osoby. Weight stigma może podnosić niezadowolenie z ciała, które jest wiodącym czynnikiem w rozwoju zaburzeń odżywiania. Najlepiej znanym czynnikiem środowiskowym związanym z rozwojem zaburzeń odżywiania jest społeczno-kulturowa idealizacja szczupłości.

Nieakceptowane jest dyskryminowanie kogokolwiek na podstawie rozmiaru, ale zawstydzanie, obwinianie oraz “concern trolling” (dokuczanie pod przykrywką troski o czyjeś zdrowie) wydarza się wszędzie – w pracy, szkole, w domu, a nawet gabinecie lekarskim. Faktem jest, że dyskryminacja z uwagi na masę ciała jest bardziej powszechna niż dyskryminacja z uwagi na płeć czy wiek.

Chociaż niestety powszechna, weight stigma jest zjawiskiem niebezpiecznym i może zwiększać ryzyko rozwoju niekorzystnych odpowiedzi psychologicznych i behawioralnych, w tym depresji, zaburzeń obrazu ciała oraz jedzenia kompulsywnego.

(tłum. aut.)

Kompletnie poza definicją zwracam uwagę, że jest ona umieszczona na stronie w zakładce “Czynniki Ryzyka” dla zaburzeń odżywiania. Dociekliwym zostawiam tu linka do oryginału: https://www.nationaleatingdisorders.org/weight-stigma

Krótszej i trochę bardziej dosadnej definicji zjawiska dostarczają nam autorzy badania How and why weight stigma drives the obesity ‘epidemic’ and harms health. Po polsku tytuł badania brzmiałby „Jak i dlaczego weight stigma odpowiada za “epidemię” otyłości i szkodzi zdrowiu”, badanie ukazało się w periodyku BMC Medicine i dostępne jest na dzisiaj, 29/06/2019 TUTAJ. Poświęcam mu sporo uwagi, bo dzisiaj jeszcze nie raz do tego badania wrócimy.

Ale teraz definicja:

“Definiujemy piętno związane z wagą (weight stigma) jako społeczne odrzucenie i dewaluację, która spotyka tych, którzy nie podporządkowują się rozpowszechnionym normom społecznym w zakresie masy i kształtu ciała.” 

(tłum. aut.)

Jeśli jesteście grubi / plus size / czy jak o sobie mówicie, a wydaje Wam się, że nie doświadczacie weight stigma, to niestety – muszę Was wyprowadzić z błędu. Czy się nam podoba czy nie, żyjemy w kulturze diety. Zróbmy szybciutki rachunek sumienia, ankietkę taką:

Czy kiedykolwiek:

  • Doświadczyłaś wstydu jedząc publicznie?
  • Wciągałaś brzuch przechodząc obok większej grupy ludzi?
  • Wstydziłaś się wziąć dokładkę?
  • Pani w sklepie powiedziała Ci “TAKICH rozmiarów nie mamy”?
  • Zdarzyło Ci się wejść do sklepu z ubraniami i nie znaleźć tam ani jednej sztuki w swoim rozmiarze?
  • Korzystając z ławek czy przechodząc po kładkach zastanawiałaś się czy wytrzymają?
  • Idąc do kina, restauracji czy teatru zastanawiasz się czy fotele będą dostatecznie szerokie i wygodne?
  • Czy kiedykolwiek bałaś się, że ktoś na siłowni zrobi Ci zdjęcie i znajdziesz je potem w sieci z nienawistnym komentarzem?
  • Czy usłyszałaś od bliskich, że może nie powinnaś już jeść albo że powinnaś jeść mniejsze porcje?
  • Czy spotkałaś się z sytuacją, w której lekarza nie interesował cel Twojej wizyty tylko Twoja waga?

Jeśli odpowiedziałaś tak na którekolwiek z pytań, to obawiam się, że miałaś kontakt z galopującą stygmatyzacją ludzi z powodu wagi. To nie zawsze jest świadome zjawisko. Jak już ustaliłyśmy, rozmowa o weight bias dopiero kiełkuje, nasza świadomość zjawiska dopiero się budzi i powiedzmy to sobie uczciwie – każda z nas robiła to samej sobie. 

weheartit, Nurija

Zdrowie

Porozmawiajmy chwilę o największym z publicznych zmartwień, jakie mamy w kraju – o leczeniu grubych ludzi. Czy mamy tu kogoś, kto ma nadwagę i nigdy nie spotkał się z przekonaniem, że dla własnego zdrowia powinien schudnąć? Nie sądzę. Tak, wszystkie “jestem za ciałopozytywnością, ale otyłość…” też się liczą.

Czuję, że spodobała Wam się definicja autorów w/w badania, obiecałam że do niego wrócimy, więc zajrzyjmy doń i sprawdźmy, co na temat zdrowia ludzi poddawanych kuracji weight bias:

„Ostatnie doniesienia naukowe wskazują, że piętnowanie wagi może wyzwalać psychologiczne i behawioralne zmiany, wiążące się ze słabym zdrowiem metabolicznym i zwiększonym przyrostem masy ciała [1, 2, 35]. W laboratoryjnym eksperymencie, kiedy uczestnicy badania wystawiani są na doświadczenie stygmatyzacji na tle masy ciała, jedzą więcej [6, 7], zmniejsza się ich zdolność do samoregulacji [8], a poziomy kortyzolu (hormonu otyłościogennego) są wyższe od wartości kontrolnych, szczególnie wśród tych, który sami siebie uważają za grubych. Dodatkowo, dane z ankiety ujawniają, że doświadczenie stygmatyzacji z uwagi na masę ciała jest związane z unikaniem ćwiczeń [9]. 

Długoterminowe konsekwencje weight stigma w postaci wzrostu masy ciała sugerowane przez to badanie, zostały potwierdzone w długoterminowym badaniu dzieci i dorosłych, gdzie zgłoszone przez uczestników doświadczenia ze stygmatyzacją wskazują przyszły wzrost masy ciała i ryzyko wejścia w “otyłość” według skali BMI, niezależnie od jego wyjściowego poziomu [1012].”

Czyli teraz z naukowego na nasze: Nie da się ludzi “zawstydzić na chudość”. Utrwalone stereotypy i dyskryminacja, która trudna jest do uchwycenia, bo przecież niewidzialna; ani nawet otwarte – jak to ma ostatnio miejsce w internecie – zachęcanie jednej grupy ludzi do atakowania i zawstydzania innej grupy ludzi nie przyniosą pożytku. Działanie takie, jak apel Chodakowskiej jest – z naukowego punktu widzenia – szkodliwe i w perspektywie przyczyni się do pogłębienia trudności z samooceną i masą ciała u osób, które zetkną się z tą toksyną umysłową. 

Pogłębianie dyskryminacji i presji nie sprawi, że więcej osób zacznie szukać aktywności fizycznej, która by im sprawiła przyjemność. Ale przecież nie o to chodzi w fitbiznesie, prawda? Wstyd regularnie wygrywa. Wiem, bo ze mną też czasami robi co chce. 

Śmiertelność

Wiem, gruby temat, ale skoro postanowiłyśmy sobie, że potraktujemy dzisiejszy tekst poważnie pod względem naukowym i że chcemy się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi w ciałopozytywnym buncie, to dajmy się poprowadzić naszemu badaniu dalej i porozmawiajmy o długoterminowych efektach ekspozycji na fat shaming:

Szkodliwe efekty weight stigma mogą się rozciągać nawet do kwestii śmiertelności. W badaniach narodowego Health and Retirement Study, przeglądającego się 13,693 starszym dorosłym oraz Midlife in the United States (MIDUS) badaniu 5 79 dorosłych, ludzi którzy zgłosili, że doświadczają dyskryminacji z powodu wagi mieli o 60% zwiększone ryzyko śmierci, niezależnie od ich BMI. [13]. „

I teraz –  to nie jest tak, że ludzie umierają ze złości od czytania farmazonów wypisywanych i wygadywanych przez internetowe “autorytety”. My tu mówimy o bardzo poważnych konsekwencjach, takich jak zmniejszona aktywność fizyczna (wstyd) oraz obniżona jakość opieki medycznej (pisałam Wam kiedyś o ankiecie, którą NHS, czyli Narodowa Służba Zdrowia w UK, przeprowadził wśród swoich lekarzy, pamiętacie to, że 54% chciałoby mieć możliwość odmówienia leczenia grubego pacjenta, jeśli odmówi on odchudzania).

Uświadommy sobie, do cholery, że my tu nie mówimy o śledziach, ale o prawdziwych ludziach, którzy cierpią nie tylko psychicznie, ale i fizycznie – na skutek dolegliwości, które nie są diagnozowane i leczone przez profesjonalistów, którzy często zamiast pacjenta, widzą jego tkankę tłuszczową.

Zdrowie psychiczne

Skoro przy zdrowiu jesteśmy, to nie chciałabym pominąć niezwykle ważnego aspektu, jakim jest dobrostan psychiczny ludzi. O chorobach i zaburzeniach psychicznych nie mówi się u nas w Polsce za wiele. W dobrym tonie jest je przemilczeć, a iść po pomoc do głowologa to wstyd.

Nie będę się w tej kwestii zbyt wiele wymądrzać, bo ani psychologia, ani psychiatria nie są moimi konikami i uważam, że są to aspekty, w których wypowiadać się powinni przede wszystkim profesjonaliści. Oddajmy zatem głos nauce:

Piętno wagi jest ma głęboko negatywny wpływ na zdrowie psychiczne: ogólnonarodowe dane dla Stanów Zjednoczonych pokazują, że osoby postrzegające siebie jako doświadczające dyskryminacji na tle masy ciała mają około 2,5 raza większe prawdopodobieństwo rozwinięcia zaburzeń nastroju i lęków, w porównaniu do tych, którzy dyskryminacji nie doświadczają [26]. 

Co więcej, szkodliwy efekt weight stigma na zdrowie psychiczne nie ogranicza się do Stanów Zjednoczonych; związane z wagą odrzucenie jest oceniane jako wskaźnik większego ryzyka wystąpienia depresji w innych krajach [14]. 

Co ważne, dowody wskazują, że związek pomiędzy tymi czynnikami zauważa się raczej w kierunku od dyskryminacji do słabego zdrowia niż odwrotnie [15].”

Fitblogerki

Spełniam dzisiaj obietnice jak wróżka chrzestna! Obiecałam, że pogadamy sobie jeszcze dzisiaj o ostatnich skandalicznych wystąpieniach guru polskiego fitnessu Ewy Chodakowskiej oraz postaci, którą ciężko mi opisać, czyli Fit Matki Wariatki. Od mojej reakcji na filmik Chody zaczął się ten temat, ale wiecie – chciałabym Wam udowodnić, że to nie chodzi wcale o moje widzimisię. Tak, znów wracamy do badań!

Wiele działań skierowanych przeciwko otyłości niezamierzenie przyczynia się do pogłębiania weight stigma. Standardowa porada medyczna dla utraty wagi skupia się wokół jednostkowej odpowiedzialności i wymuszania siły woli (“jedz mniej, ruszaj się więcej”). W tym kontekście odrobina zawstydzania jest postrzegana jako motywacja do zmiany diety i aktywności [16, 17]. Niemniej jednak to podejście utrwala stygmatyzację, bo jednostki o wyższej masie ciała już są zaangażowane w samoobwinianie [18] i wstydzą się swojej wagi [19].

Wpływowi ludzie, którzy uprawiają fat shaming (zawstydzają innych z powodu ich masy ciała), niezależnie od tego czy są dostawcami usług i opieki medycznej, rodzicami, edukatorami, liderami biznesu, celebrytami czy politykami, są najbardziej szkodliwi. Należy im uświadomić i uczynić odpowiedzialnymi za ich zachowanie. Społeczne nastawienie zmieni się najszybciej, jeśli ci z największą siłą będą służyć jako wartościowe wzorce społeczne albo jeśli będą ponosić negatywne konsekwencje ich poniżającego zachowania.[20, 21]. Tylko to się sprzeciwi tym pogłębiającym dyskryminację?”

Tyle naukowcy. Tekst Fit Matki Wariatki dostałam wczoraj na skrzynkę kilkanaście razy, nie byłam w stanie na bieżąco go skomentować, bo wiecie co? To jest taki poziom, że trudno powiedzieć cokolwiek cenzuralnego, a fuck offy poszły już w tym tygodniu w eter. Trudno mi się pogodzić z tym, że ludzie budują swój wizerunek na przekonaniu o własnej wyższości, agresji, wulgaryzmach i upokarzaniu ludzi.
Okazało się że nie jestem jedyna.

Dobrze się stało, że poczekałam z komentarzem, bo dzisiaj rano, kiedy weszłam w komentarze pod tym oburzającym wpisem zobaczyłam, że z komentarzy płynie miażdżąca krytyka jej postawy. Że jednak ludzie potrafią się sprzeciwiać chamstwu i nazywaniu innych “tucznikami”.

Buduje mnie to, bo głęboko wierzę, że dojdziemy kiedyś w naszym kraju do miejsca, w którym dyskryminowanie ludzi będzie nielegalne – niezależnie od płci, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej, wagi czy wieku. Po prostu.  

Cywilizowanemu społeczeństwu po prostu nie wypada.

Cieszy mnie, że umiemy zawetować takie zachowania, bo nawet jeśli tylko rzucamy kamykiem w oko Goliata, na przestrzeni czasu skutki mogą być zaskakujące. Nie spodziewam się, że którejkolwiek z wymienionych znacząco ubędzie fanek, ale ziarenko zostało zasiane. Umiejętność krytycznego myślenia i racjonalnej oceny tego co się nam podaje jest bezcenna.

I na koniec krótko, bo to bardzo długi tekst się zrobił, chcę Wam przypomnieć, że ZAWSZE możecie powiedzieć “nie zgadzam się”. Że możecie zareagować, jeśli widzicie, że ktoś jest obrażany. Może niekoniecznie fuckoffem, ale jednak. Możecie, ale nie musicie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

5 comments

  1. Dziękuję, ważny tekst – udostępnię moim klientkom. Pomagam kobietom, które zajadają emocje. Duża część z nich nie akceptuje swojego ciała i dąży do schudnięcia, co paradoksalnie to schudniecie utrudnia. Bo jeden z filarów wychodzenia z zajadanie emocji i stresu, to tworzenie dobrej relacji z samą sobą, czyli między innymi samoakceptacja. I te z kobiet, które zaczynają siebie kochać i szanować niezależnie od swojego rozmiaru, wygrywają! Ps. Osoby szczupłe też są stygmatyzowane ze względu na swoją wagę, słyszą przykre komentarze i nieproszone rady, przeżywają w związku z tym nieprzyjemne emocje i czesto to wpływa negatywnie na ich relacje z innymi ludźmi oraz relację z samym sobą.

    1. Mam nadzieję, że posłuży 😊

      Oczywiście, mam świadomość tego, że szczupli także są stygmatyzowani. Każdemu można coś przypiąć, co nie zmienia faktu, że tylko grubi ludzie doswiadczają dyskryminacji na poziomie systemowym, o którym pisałam. Jakkolwiek serdecznie współczuję każdej osobie, która się w takiej sytuacji znajduje, to jednak upieram się, że szczególną uwagę należy zwrócić na zmianę publicznego traktowania ciężkich osób

  2. Świetny temat, nigdzie nie mówi się o tym, jak są traktowani ludzie otyli i jak odbierają niegrzeczne zwroty w stosunku do nich.

    1. Mam nadzieję, że wreszcie coś drgnie po tych ostatnich sferach 😉

  3. Świetny i bardzo potrzebny tekst! Dziękuję!
    W końcu nikt nie będzie mógł zarzucić, że #ciałopozytywność to promowanie otyłości itp. Nikt nie promuje bycia grubym i podejrzewam, że nikt o zdrowych zmysłach (np ja) nie wybrał świadomie bycia grubym. Ale skoro już jest tak, jak jest, to można to przekuć w coś dobrego, być tak samo szczęśliwym, jak inni. I nikomu nic do tego!