fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Chyba żart, czyli wiosna w lutym – stylizacja plus size

Znacie ten stan, kiedy już w sumie nie wiadomo o co chodzi? No pewnie, że znacie.
Znajduję się w tym stanie od bez mała tygodnia, w końcu przyszedł luty, miesiąc – splunięcie w pyzata twarz Nowego Roku. Tego pełnego nadziei i okazji. Luty od lat jest dla mnie jak kawałek papieru toaletowego przyklejony do buta. Może i śmiesznie wygląda, ale pod spodem kryje się niezły szajs.

Domowe terapeutyzacje na najgorszy miesiąc roku

Tylko w tym tygodniu mały kot dwukrotnie obudził mnie o 4:50, a świeżo zaklejony lekarstwem ząb roztrzaskał się w drzazgi. Nic to, powtarzam sobie, że to przecież zaraz minie. Jeszcze tylko 22 dni i do następnej kalendarzowej katastrofy, listopada, będzie ponad pół roku wytchnienia. Sruty i pierdopad, jak bonie dydy.

A człowiek nie jest przecież taki, co by się poddawał i załamywał pod lawiną niełaski, prawda? Trzeba się w takich okolicznościach terapeutyzować czym popadnie. W tym roku padło na zapachy. I modę.
W kwestii pierwszego powiem Wam w sekrecie, że zapoznałam się ostatnio z marką Kerosene. Kerosene robi zapachy dla wariatów, powstają w podobnym pogodowo do polskiego klimacie Michigan i dają mi tej zimy mnóstwo otuchy. Nie o zapachach chciałam pisać, a o ubraniach.

Mam ostatnio na tle swojej garderoby niemało przemyśleń. Nie oglądałam jeszcze Marie Kondo, jeśli przyszło Wam to do głowy, ale od dawna czuję, że jest tego za dużo. I to mnie popycha ku drugiej refleksji. Nie takiej oczywistej, bo czy myślicie o ubraniach w kategoriach przywileju? Że to jest luksus, móc założyć rano czyste ubrania w swoim rozmiarze i o grubości odpowiedniej do panującej na zewnątrz temperatury.
Nie takie to oczywiste, bo przecież nie zawsze miałyśmy ten luksus, że właściwie możemy nosić cokolwiek chcemy i na to pozwala nam budżet. Mam do takiego stanu rzeczy bardzo dużo szacunku. Rynek mocno ewoluował i umówmy się, przy odrobinie zaangażowania możemy zaprząc modę do swoich celów. Bo tak, moda to środek wyrazu dla wszystkich.

Miranda Priestly byłaby dumna! Czyli zimowe kwiaty w stylizacji plus size

Kiedy na plecy wsiada mi luty, stawiam na kolor. Zieleń, motywy roślinne, nasycone odcienie kolorów, które przecież nie kojarzą się wcale z zimą, pomagają złapać oddech. To dosyć niebanalna, a jednak łatwa do noszenia stylizacja plus size.

Wiosna w lutym - stylizacja plus size

Ubrania

Ciemnozielony płaszcz z Bonprix od zeszłej zimy broni mnie przed szarością spowijającą łódzkie ulice. Rozumiem oczywiście wybór czerni, w końcu jest taka PRAKTYCZNA, ale nie tego szukam. W tej chwili widzę, że jest dostępny do 50 rozmiaru, a rękę dałabym uciąć, że widziałam też większe. Tutaj KLIK znajdziecie dostępną do 58 rozmiaru długą kurtkę w bardzo podobnym kolorze.
Cenię w tym płaszczu formę, bo chociaż dostatecznie ciepły, fason jest daleko od worka. Jak na zimowe okrycie wierzchnie jest super. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to rękawy. Mogłyby być szersze, bo po założeniu pod spód swetra przesuwam się na krawędź komfortu. (W tej kwestii tęsknię za moją nieodżałowaną zaginioną kurtką od Kapp Ahla).

Dobrze poznajecie, te piękne florale to Cacofonia Milano, tym razem autorski wzór marki, Garden of Eden. Nie umiem się zdecydować czy w tej marce bardziej doceniam wzory, czy fakt, że ubrania szyte są w mojej rodzinnej Łodzi, a firma zwraca uwagę na bycie fair.
To jest właśnie to podejście, którego szukam w modzie. Mam nadzieję, że dojdziemy kiedyś do punktu, w którym etyczna produkcja ubrań będzie standardem. Wiecie, że tylko przemysł paliwowy truje planetę bardziej, niż moda?
Ta bomberka to jest najdroższy z elementów stylizacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dla każdego zakup kurtki za 369zł jest w ekonomicznym zasięgu. Nie każdy tez uważa takie wydatki za uzasadnione, skoro sieciówki przyzwyczaiły nas do kupowania ubrań po 20zł w końcowej wyprzedaży. Też z tego korzystam! I łapię się na tym, że wtedy kupuję znacznie więcej niż potrzebuję. I że znakomitą częśc tych ubrań po trzech praniach odkładam na kupkę z napisem “nigdy więcej”.
Pisałam niedawno na facebooku o moich butach zimowych, które noszę piąty rok i ponoszę pewnie co najmniej kolejne 2. JEŚLI macie ten przywilej, że możecie sobie pozwolić na planowanie zakupów, warto wybierać jakość. Tym bardziej, że coraz więcej dobrej jakości, ŁADNYCH rzeczy jest dostępne w dużych rozmiarach.

Wracając do samej Cacofonia, jeśli interesują Was rabaty, to na stronie www.cacofoniamilano.pl zajrzyjcie do zakładki Szybki Prezent.

Spódnica, ach, nie znalazłabym do tej stylizacji lepszej!

Lubię takie ubrania, które z jednej strony są szkieletem stylizacji, ale nie wtapiają się w tło. Pionowy szew i rozpierdak z przodu nadają jej lekkości. Przyznam uczciwie, że nie jestem fanką troczków, pasków i wiązań, ale patrząc na zdjęcia doszłam do wniosku, że tutaj naprawdę dobrze to wygląda.
Kolor kamelowy, czyli wielbłądzi, nadaje się do noszenia cały rok. Latem nada stylówkom lekki posmak pustyni, zimą rozjaśni trochę naszą narodową szarówkę.

Spotkałam się kiedyś z opinią, że duże kobiety nie powinny nosić ołówkowych spódnic. Zastanawiam się dlaczego, nie, serio. Znamy się już trochę i wiecie, że jestem zwolenniczką stwierdzenia, że jeśli jestem gruba, to żadna ilość czerni i żaden fason tego nie ukryją. Spódnice ołówkowe natomiast są niebywale wszechstronne. Zasłoń górę zdjęcia i w miejsce bomberki i t-shirta, wyobraź sobie elegancką bluzkę. Albo kardigan. Albo top z nadrukiem. Wszystko można, prawda?

Dużo teraz mówimy o zero/less waste, o ekonomii zamkniętego obiegu i byciu lepszym dla naszej wyeksploatowanej Matki Ziemi. Minimalizowanie ilości ubrań w naszych szafach ma głęboki i znaczący dla środowiska sens.
Spódnicę dostałam od N-fashion Outlet Store, tutaj – KLIK – znajdziecie ją w pięciu kolorach, w rozmiarach od 34 do 58. W N-fashion czeka na Was rabat 15% na pierwsze zakupy lub – do wyboru – 10% rabatu na wyprzedażowe propozycje z kodem extra10.

Wiosna w lutym - stylizacja plus size

Dodatki

Dodatki, ach! Pula interesujących, niebanalnych dodatków to coś, o czym warto pomyśleć. Odpowiednia biżuteria (+zapach!) z każdego wdzianka zrobi KREACJĘ.

Mój naszyjnik to ręcznej roboty unikat od Luxulite. Kathy stojąca za dostępna na Etsy marką produkuje niewiarygodne cudeńka, wzorowane na bakelitowej biżuterii z lat 40. XXw. Zakup u niej warto naprawdę dobrze przemyśleć, bo tak, to jest plastik.

Torebka, jak można się domyślić patrząc na kolory i niebanalny design, to także Cacofonia Milano. Ileż pięknych pomysłów mają te dziewczyny! Ostatnio moja ulubiona, zimie wbrew, obnaszam na ramieniu podobiznę szympansicy Lucy.

I już. Stylizacja plus size na zimowy dzień ode mnie, dla Was. Żebyście Wy wiedziały, jak ja lubię modę. Lżej się człowiekowi na duszy robi, jak może się wreszcie ubrać tak, jak chce, nie tak jak musi!

Niech się luty wypcha!

PS: Niech się wypcha w dwójnasób, bo pomiędzy zdjęciami stylizacji, a TYM zdjęciem jest mniej, niż 24h różnicy.

SZCZEGÓŁY (i linki):
Płaszcz, BonPrix
Bomber “Garden of Eden”, Cacofonia Milano
Spódnica Sylia, via N-Fashion Outlet Store
Top, Yum Yum
Naszyjnik – Luxulite
Torba z Lucy, Cacofonia Milano
Rajstopy Conte, beli.pl
Do makijażu korzystalam z palety Divine, Kat von D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

3 comments

  1. Że niby coooo, kobiety plus size nie powinny nosić ołówkowych spódnic? Ja słyszałam, że powinny nosić tylko ołówkowe. A nawet „powyżej 75kg tylko ołówkowe”. Serio, cytat z grupy na fejsie.

  2. Pięknie wyglądasz, mnie zimą też ciągnie do kwiatowych wzorów. 💕💐 Całe szczęście, że moja mama wiedziała jak odczarować luty i postanowiła mnie wtedy urodzić. 😂

  3. Super! Chociaż ja bym to nazwała kurtką a nie płaszczem.