fbpx

Wpis i wciśnij enter.

JASNA STRONA KSIĘŻYCA czyli co mi dało grube ciało5 min. czytania

Kiedy wrzucałam wczoraj do internetu zdjęcie , na którym ubrana w bieliznę wyskakuję w powietrze z bluzą we flamingi zamotaną wokół głowy nie sądziłam jeszcze, że to zdjęcie – manifest.

 

Przyglądając się temu zdjęciu wnikliwie zauważyłam, chyba trochę przypadkiem, że oto naprawdę nie liczę dziurek i załamań na moim udzie. Że mnie po prostu bawi, najzwyczajniej w świecie rozśmiesza mnie to zdjęcie. Że miało być pięknie i jak z katalogu, a wyszła kwintesencja Uli, tej, którą znam i kocham bo mnie samą rozśmiesza do łez. Zamiast katalogowo pięknego zdjęcia wyszło dzięki talentowi i oku fotografki samo życie. Radocha, którą miałam z biegania po ogrodzie z gołą w zasadzie dupą i NIE PRZEJMOWANIA się tym, że coś mi się trzęsie, coś dynda, a coś jeszcze innego uważa cudze doznania estetyczne. (Trzniam cudze doznania estetyczne).

Galanta Lala wyskakuje w powietrze. Grube ciało ma ubrane w różową bielinę, wokół głowy ma bluzę w locie, która zasłania jej twarz

Mam po tej sesji przejmująco głębokie poczucie wdzięczności za to, że jestem gruba. Nie na niby, nie wpół drogi, tylko gruba. Doświadczyłam wczoraj epifanii, absolutnego olśnienia. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu nagle zrozumiałam, że bycie grubą dało mi niesłychaną… WOLNOŚĆ.

Nie będę TAKA

 

Wiem, że to co właśnie napisałam, wydaje Ci się nieprawdopodobne. Tego, co czułam wczoraj, nie doświadczamy codziennie. Ba, ja sama doświadczam tego stanu absolutnie rzadko i głównie na scenie. Wtedy, kiedy oddaję kontrolę czemuś, co jest ode mnie większe. Pasji, muzyce, wdzięczności i akceptacji. Kiedy puszczam te oczekiwania, które tak samo jak Ty noszę w sobie od dziecka, i robię to, co kocham.

 

Doświadczyłam wczoraj epifanii, absolutnego olśnienia. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu nagle zrozumiałam, że bycie grubą dało mi niesłychaną… WOLNOŚĆ.

 

Tak. W swoim grubym ciele czuję się swobodnie. Trochę jak dzikie zwierzę. Jakby dawno już poddała się we mnie ta straceńcza nutka, która ciągle i ciągle brzęczała o dopasowaniu. O spełnianiu oczekiwań. O byciu akurat. Tak. Dobrze przeczytałaś. Poddałam nadzieję, że będę jak inni, z przerwą między udami i śnieżnobiałym uśmiechem błyszczeć na Instagramie. Moje ciało jest inne. Tłuste i inspirujące, choćby dla mnie samej.

Niezależnie od ilości diet, wsmarowanych kremów i wykonanych przysiadów, moje ciało jest moje. Zasługuje na miłość, a ja zasługuję na to, by we własnej skórze czuć się jak galopujący jeleń. Żeby moje serce – cytując Mustanga z Dzikiej Doliny – galopowało do gwiazd, niezależnie od rozmiaru mojego tyłka.

Normy i regulacje

 

Wiem, wiem, co zdanie, to szerzej otwierasz oczy, bo tak jak ja, od dzieciństwa spijasz z otaczających Cię ludzi oczekiwania, poczucie niedostateczności i niezadowolenie. Nasiąkamy tym tak dobrze, że trudno jest odłączyć głowę od tego kolektywnego zbiornika ze zgorzknieniem. Najbardziej na świecie chciałabym, żebyś poczuła to samo, co ja czułam wczoraj. Nie mam jednak słów zaklęcia, ani ciasteczka z napisem „Zjedz mnie”, które mogłabym i podarować. Zamiast tego spróbuję wyjaśnić, w porządku?

Moje nienormatywnie grube ciało pozwala mi odciąć część społecznych oczekiwań. Moje grube ciało pozwala mi się nie zastanawiać nad kątami, nad tym który profil jest lepszy i czy może nie wychodzi mi fałda. Czy na zdjęciu z wyskoku będzie widać mój cellulit czy nie. Nie myślę o podbródku, wałku na plecach, pod pachą czy krzywych zębach. A wiesz dlaczego? Bo one i tak tam będą! Każda moja niedoskonałość to ja.

Mam fałdy, jestem gruba i to będzie widać na zdjęciu. Mogą wciągać brzuch i wyginać kręgosłup pod nieprawdopodobnym kątem, ale to zawsze będę ja. Nie udaję przed sobą, że tego nie ma. Nie unikam zdjęć. Nie wzdycham z rozczarowaniem na ich widok. Naprawdę.
To wszystko jestem ja, Ula.
Jestem we wszystkich tych skazach na wizerunku kobiety idealnej. Nie jestem piękna bo coś tam. Jestem piękna dlatego, że jestem sobą.

Doświadczenie takiej świadomości, takiej wdzięczności, że jestem właśnie w tym konkretnym ciele i że jak to jest cudownie móc być w ogóle jest czymś absolutnie pięknym. Chciałabym, żebyśmy mogły doświadczać tego częściej. Czuć się wolnymi we własnej skórze.

Dobra praktyka – wdzięczność za ciało

 

Im dalej w las, tym więcej czasu spędzam na praktykowaniu wdzięczności. Kiedy na jodze i w tańcu mogę trochę, więcej, trochę ładniej i dłużej – odczuwam wdzięczność. Moje ciało nie jest doskonałe. Moje umiejętności sa daleko od mistrzostwa, ale sam fakt, że jestem to dostatecznie dużo. Nie muszę być Mistrzem Świata We Wszystkim. Nie muszę być Moniką Bellucci czy kogo się tam teraz uważa za ideał piękna.
Jestem. I to czasami naprawdę wystarcza.

Kiedy pytasz mnie jak to zrobić, jak dotrzeć to tego miejsca, kiedy z palcem w nosie publikuję takie zdjęcia jak to w wyskoku, chciałabym podać uniwersalną receptę. Niezawodny sposób na zrobienie porządków w relacji z samą sobą. Mogę Ci jedynie powiedzieć w zaufaniu, że zażywam własnego lekarstwa. Wszystkie te podpowiedzi, które od półtora roku zostawiam w tekstach to moja forma okruszków, które – mam serdeczną nadzieję – poprowadzą Cię przez las do domu.
Monitoruję swoje social media i natychmiast usuwam z nich treści, które robią mi źle. Dobieram znajomych starannie. Robię sobie zdjęcia i je oglądam. Słucham tego, w jaki sposób mówię sama do siebie i moderuję tę rozmowę. Kiedy pojawiają się we mnie negatywne uczucia, szukam źródła. Czytam to, co piszą inspirujący mnie ludzie. Ryzykuję i czasami wygrywam, a czasami się uczę.
Każdego dnia, ciągle i ciągle wykonuję pracę. Nie urodziłam się z tym. Nie dostałam w prezencie.
I to jest w sumie doskonała wiadomość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

18 comments

  1. Nie ma, zupełnie nie ma uniwersalnej recepty na tą wolność, na odzyskanie siebie. To nie dzieje się z dnia na dzień i tak jak piszesz – wymaga wprowadzenia swoistej higieny w życiu. Zmiany bywają bolesne, czasami rewolucyjne, ale nie bójmy się ich. Strefa komfortu jest nią tylko z pozoru.

    1. Niby się nie dzieje z dnia na dzień, ale z drugiej strony – nigdy nie wiemy, który z tych małych kroczków to będzie ten pierwszy za półmetkiem.

  2. Ula świetny tekst i dzięki za niego! Podobnie jak Ty, ja też rozpoczęłam ten proces i dał mi wiele siły i motywacji, wiary we własne umiejętności i wartość o jakiej nigdy nie miałam pojęcia. To o czym piszesz nie przychodzi z dnia na dzień ale najlepsze jest to uczucie akceptacji i wolności. Dziękuję za tekst raz jeszcze i chcę więcej 🙂

    1. A ja dziękuję, że chciało Ci się napisać i mnie docenić ❤
      Cieszę się ogromnie, że jesteś na dobrej drodze!

  3. Masz całkowitą i totalną rację
    Trzeba moderować to w jaki sposób zwracamy się same do siebie
    Jeśli my same siebie nie szanujemy, to jak mają to robić inni.
    Ach ile razy słyszałam o sobie Muppet show. Hahaha zaśmiałam się z tego
    Mam dużo tam i ówdzie, noszę irokeza i niebieskie włosy i dobrze mi z tym. Dobrze mówisz, nie ma jednej recepty. Każda z nas musi sama wypracować sobie wolność szacunek do samej siebie i pokochać się a nie ukrywać.
    Jesteś niesamowita
    Dzięki 😘 dziękuję że jesteś. Dodajesz wiary, otuchy. Sprawiasz że łatwiej jest zaakceptować siebie i zadbać i o duszę i o ciało. Duże jest piękne

    1. Dziękuję za ciepłe słowa, Patrycjo! Myślę sobie, że niebieski Irokez to może być super opcja!
      Słuchanie siebie samej jest bezcenne, zwłaszcza, jeśli z zewnątrz inni wiecznie wykrzykują swoje nieproszone opinie. Trzymam za Ciebie kciuki!

  4. Lalu, jak dla mnie jesteś niesamowita w swej radości. Wiadomo, zapewne jak każdy masz czasami dni, w których lepiej nie podchodzić… ale z każdym zdjęciem i każdym filmikiem (to jak grałaś na „ukulele” (chyba)), napawa mnie, a powinno każdego, bananem na twarzy i to szczerym. Szanuję za to że otwarcie piszesz o swoich niedoskonałościach. Jak już gdzieś pisałem, każdy ma prawo być sobą i czuć się dobrze na ulicy czy w „social mediach”. Nie podoba się, omiń, zablokuj… nie obrażaj. Nie pisz czegoś, czego sam nie chciałbyś czytać o sobie. Lalu miałem okazję poznać Cię osobiście i widzieć jak tańczysz, jaką radość Ci to sprawia. Mam nadzieję że ludzie kiedyś zrozumieją, że jest zróżnicowanie na tym świecie a nie tylko wypromowane przez media, kanona piękna i urody. Sztuczność z każdej strony, operacje i tooooony makijażu. Mimo tego i tak w w większości zdjęć pomaga jeszcze „dr. Photoshop” lub inne ustrojstwo. Tu jest żywiołowość, radość i zero retuszu. Każdy jest inny i każdy zasługuje na szacunek. Co do zdjęcia, wygląda jak nie taniec flamenco a w Lali wydaniu „flamingo” 😉 Pozdrawiam.

  5. Yeah, mam to. Jak zrozumiałam, że nie pasuję do sporej części kanonów i NIGDY nie będę do nich pasowała, to po prostu poczułam, że mogę wszystko. Bo żebym nie wiem jak próbowała się dopasować, to i tak nic z tego, więc po co? I uważam, że osoby „niekanoniczne” mają wbrew pozorom trochę łatwiej w dziedzinie łamania stereotypów, bo również z zewnątrz są postrzegane jako na tyle niestandardowe, że paradoksalnie więcej im „uchodzi”. Trzeba tylko przerobić parę rzeczy w głowie i już jesteś kolorowym ptakiem. Takie myśli chodziły mi po głowie, kiedy napisałam swój „Manifest Dzidzi Piernik” 😉

    Twoja fota zrobiła mi dzień! 🙂

    1. Do usług! Na dziwne zdjęcia w moim wykonaniu zawsze możesz liczyć!

      Yesss! Dokładnie o to mi chodziło. Jest pewien próg „inności”, zza którego możesz sobie Ci najwyżej popatrzeć na normy, bo ręce za krótkie, żeby po nie sięgnąć. I w zrozumieniu jest długości rąk, w akceptacji tego zjawiska, jest dużo mocy

  6. Zawsze bylam niepokorna.Lubilam zyc tak jak chce , robic to na co mam ochote i miec w nosie to co powiedza o mnie inni.I dzieki temu, tej wewnetrznej wolnosci zyje mi sie lepiej.Nie musze byc taka jak chca inni – zawsze wyznaje zasade, ze nie musi mi byc po drodze z wszystkimi.Chce byc akceptowana i kochana za to jaka jestem, a nie kogo zagram.Prawdziwa wolnosc i moc poczulam w momencie kiedy mezczyzni i zwiazki romantyczne przestaly dla mnie istniec.Juz nie musze sie martwic, jak wygladam, jakie zrobie na kims wrazenie i czy sie komus spodobam.Nikt mnie nie tlamsi, nie sprawia, ze czuje sie nieidealna i wybrakowana.Nikt nie ma do mnie pretensji o fryzure, figure, sposob ubierania i mowienie to co mysle.Dobrze mi z tym.

  7. Ulka!!! Tak bardzo Tobie zazdroszczę zdrowego podejścia i miłości do siebie samej. Tak bardzo, że czytając ten tekst popłakałam się. Przede mną bardzo długa droga do samoakceptacji bo o miłości do swojego ciała chyba nie mam o czym marzyć. Dziękuję, że tu jesteś!!!

    1. Wszystkie cały czas szuflujemy i walczymy o tę akceptację, nie jesteś w tej drodze sama ❤
      Marz o tym! Małymi krokami tam dojdziesz

  8. Lalu,
    Twoje przemyślenia świadczą o Twoim pięknym charakterze! Tylko ktoś, kto jest silny, pewny siebie i ma właśnie charakter, będzie potrafił przekuć inność w swoje atuty. Bo czy tyczy się to tylko grubych? A co z dzieckiem, które jako jedyne w klasie nie poszło do komunii? Co z fizykiem kwantowym, który woli te swoje cząstki elementarne zamiast imprez z rówieśnikami? A co z aktorką, która nie poddaje się zabiegom medycyny estetycznej i z dumą nosi zmarszczki? Trzeba umieć być wyjątkowym! A według mnie tylko silne i piękne charaktery potrafią takie być!
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    1. O boczku, ale mi miło!
      Teraz sobie pomyślałam, że my całe życie jesteśmy inni i całe życie z tym walczymy bez sensu. Żeby to się dawało zrozumieć tak trochę szybciej… 😉

  9. Jak to stwierdziła panna Piotr MacPherson: Wygodnie jest być dziwaczką. Ludzie spodziewają się po tobie wszystkiego i uważają, żeby ci się nie narazić.
    [Kwarantanna w domu Alexandra Benneta – niestety jedno z niewielu opowiadań LM Montgomery, które ładnie się zestarzało. Polecam :)]

  10. Wolność to bardzo szerokie pojęcie. Jeśli udało Ci się ją osiągnąć to naprawdę zazdroszczę.

  11. Ależ to jest świetne zdjęcie! Ma w sobie to coś. I coś komunikuje poza samym obrazem, właściwie nie do końca potrafię powiedzieć co i co konkretnie robi na mnie takie wrażenie.
    A pierwsze, co sobie pomyślałam, patrząc na nie, to – wow, odlatujesz. Jaka wolność!

  12. Całkowicie się z Tobą zgadzam! Jak najbardziej wypada kontrolować to jak się do siebie odnosimy. Najważniejszy jest szacunek dla siebie, jak go będziemy miały to inni również. takiej jest moje zdanie. Jesteś niesamowitą osobą pełną energii:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie kochana.
    Klaudia:)