Wpis i wciśnij enter.

O zmianie potrzeb i potrzebie zmiany / Modna Bielizna Nr 835 min. czytania

Tekst, który mam dziś dla Was, jest dla mnie bardzo wyjątkowy. To jest ten najpierwszy, który całości ukazał się właśnie drukiem w najnowszym numerze Modnej Bielizny (cały numer przeczytacie TUTAJ). Chociaż pisanie to zdecydowanie moja najulubieńsza czynność, trudno mi znaleźć słowa opisujące całe spektrum emocji, w którym trwam od kiedy to wydanie trafiło na rynek. Coś niesłychanego, zobaczyć swoje wersy OPUBLIKOWANE. To mój własny świąteczny cud.
Dziękuję. Wam, Syreny Lądowe, za to, że jesteście i czytacie. Stanikomanii za użyczenie zdjęcia oraz wizerunku Jednorogini Eulalii. A Wam, droga Redakcjo Modnej Bielizny, dziękuję za zaufanie. I za to, że pozwoliłyście mi w całości opublikować mój lewacki i feministyczny tekst. Dzię-ku-ję. 

O zmianie potrzeb i potrzebie zmiany

Ten tekst miał być przede wszystkim o tym, dlaczego nam, tkwiącym w bermudzkim trójkącie producent – sklep – klientka tak trudno się ze sobą dogadać. O tym jak jest, że kobiety wszywają sobie w dekolt sukienki koronkowe majtki*, choć na rynku dostępne są gotowe rozwiązania dla pooperacyjnych dekoltów. O tym, dlaczego będać gruba kobietą ze stosunkowo niedużym biustem moje szanse na znalezienie w sklepie stacjonarnym szałowej, kolorowej bielizny w moim rozmiarze graniczy z cudem. I jeszcze miało być o tym, że remedium na te bolączki jest rosnący w siłę influencer marketing. Miało. Ale będzie o majtkach.

 

Nie jestem zapewne jedyną osobą, która zgrzyta zębami od czasu, gdy usłyszała uzasadnienie wyroku niewinności na gwałciciela 17-letniej Irlandki. “Należy wziąć pod uwagę to jak była ubrana. Miała na sobie stringi z koronkowym przodem.” Te słowa obrończyni oskarżonego w sprawie 27-latka wstrząsnęły światem – Irlandki wyszły na ulicę, a mój internet wybuchł zdjęciami koronkowych stringów, fig i bokserek w wersji z pupami i bez. Nosimy różną bieliznę, mówimy w różnych językach, ale jesteśmy razem, choć dzielą nas setki i tysiące kilometrów. Znajdziecie nas na instagramie pod hasztagiem #ThisIsNotConsent

I od kilku dni nie mogę się pozbyć przekonania, że te koronkowe stringi to symbol przemiany społecznej, która odbywa się na naszych oczach.

Fałdy codzienności

Czy to takie nieprawdopodobne, że kobiety noszą piękną bieliznę dla siebie? Że można sobie samej, dla własnej, nie podszytej seksem przyjemności kupić koronkowe kusidełko po nic?

Cieszę się, że rynek zaczyna patrzeć w kierunku sprzedawania kobiecej bielizny kobietom i dla kobiet, zamiast sprzedawania kobiecej bielizny kobietom dla mężczyzn. Różnica tylko na pierwszy rzut oka jest subtelna. Gdy przyjrzymy się sprawie bliżej, widać, że stoi ona dekoltem fotoszopowanym w bułeczkę w każdej pozycji; stoi seksownym przegięciem (skojarzenie niezamierzone, ale może słuszne?); stoi skojarzeniem i obietnicą powodzenia. Czy musi?

Jestem być może stronnicza, bo z racji mojej internetowej działalności kolekcjonuję i z rozkoszą raz za razem przeglądam katalogi marek, które nie boją się rzeczywistości w postaci kobiecej fałdy. Tak, mamy je, te fałdy, jak ostatnio przypominała Kaśka Kulpa. I jakby tego było mało, coraz bardziej akceptujemy ten fakt. Ba! Zaczynamy się wręcz powoli obrażać na odrealnione ręką retuszera obrazki.

Bo przecież w bieliźnie chodzimy nie tylko do łóżka, ale podbijamy w niej świat! Towarzyszy nam w życiu zawodowym i prywatnym, na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie. Niechże to będzie związek partnerski! Czy naprawdę seks jest punktem kulminacyjnym kobiecego życia? Jest tyle pięknych chwil, w których dobry stanik i nierolujące się majtki towarzyszą kobiecie.

Głos odzyskany, czyli kobiety rozmawiają

Internet dał nam wiele dobrych rzeczy, a najlepszą z nich jest możliwość komunikacji z dowolną osobą, o dowolnej porze dnia i nocy. Pracując, wychowując dzieci, wypoczywając, jadąc w tramwaju, biegnąc na bieżni –  za jednym dotknięciem porozumiewamy się z innymi kobietami. Podglądamy i wymieniamy doświadczenia, czasem również te tragiczne. Organizujemy się. Edukujemy się i mobilizujemy. Świat się zmienia. Z białego, heteroseksualnego mężczyzny staje się kobietą.

Jak często zdarza się Wam w salonach używać argumentu “mężowi się spodoba”? Mam wrażenie, że – całe szczęście! – dzieje się to coraz rzadziej. Lubię, gdy obsługiwana jestem ja, nie mój nieobecny partner.

Brafittingowa konsultacja to przecież więcej, niż sprzedaż i jestem pewna, że w tym towarzystwie zgodzą się ze mną wszyscy. Wchodząc do przymierzalni jako klientka dostaje więcej, niż dobrany stanik. Jeszcze kilka lat temu wizja pokazania się topless komukolwiek, w tym brafitterce, napawała mnie absolutnym przerażeniem. Byłam jedną z tych klientek, które przez szczelinę w zaciągniętej kotarze wystawiają rękę po następną sztukę i jak mogą, tak unikają pokazywania się choćby i nawet w mierzonej właśnie bieliźnie. Czasami jedno słowo, jeden uśmiech wystarczają, żeby stopić lodową barierę. I zasiać za nią ziarenko miłości do własnego ciała.

3 x w i proste historie

Potrzebujemy zmiany, bo nasze potrzeby się zmieniają. Dzisiaj ciałopozytywność to nie tylko reklamy Dove, ale nasza codzienność. Femvertising, czyli charakterystyczna forma reklamowej narracji nabiera rumieńców i branża reklamowa zaczyna chyba rozumieć, że pora dokonać aktualizacji biznesowych dogmatów spisanych przez Mad Menów*** w latach ‘50. Uczymy się o swoich ciałach rozmawiać i kochać je takimi, jakie są.

Dla pokolenia Millenialsów i rosnącego w siłę nabywczą pokolenia Z (ludzie urodzeni po 1995 r) liczą się historie. Idee i odpowiedzialność społeczna. Liczy się wybór i możliwość autonomicznego podejmowania decyzji.**

 

Piszę o tym nie bez powodu – nasze nawyki zakupowe wynikają z naszej filozofii życiowej. Wolność, wybór, wydawanie pieniędzy. Ukształtowani w wolnorynkowej rzeczywistości oczekujemy od marek, i małych, i dużych, więcej niż tylko towaru. Chcemy opowieści o tym, jak produkt zmieni nasze życie; o tym jak pomoże nam się poczuć. Chcemy katalogów z prawdziwymi kobietami, w prawdziwych życiowych okolicznościach. Chcemy mieć w marce partnera do rozmowy. Chcemy być blisko i chcemy decydować.

 

Nosimy stringi z koronkowym przodem bo możemy i lubimy.

________

* autentyczna historia

** według raportu GEN Z autorstw Criteo Shopper Story

*** pot. o mężczyznach pracujących w agencjach reklamowych przy nowojorskim Madison Square

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.