fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Och! Plus – Targi w rozmiarze XXL

Chyba nikt po plus sajzowej stronie internetu nie ma wątpliwości co do tego, czym żyłyśmy przez ostatnie dni.  Jeśli mieszkacie pod kamieniem, ostatni tydzień spędziłyście w samotnej wieży na skraju urwiska, albo po prostu nie interesowało Was kompletnie co się u nas dzieje, to powiem to głośno: byłyśmy na targach plus size.

 

Kiedy Ula Lola zagaiła mnie na ten temat w Madame Q, od razu rozbłysły mi oczy. Targi plus size, fiu fiu! Ostatnia taka impreza miała miejsce pod koniec 2016, w tym samym tygodniu, kiedy tutaj na blogu ukazała się pierwsza notka. Fantastyczny pomysł, pomyślałam sobie, a wtedy Ula podała mi datę – ja narysowałam palcem na czole kółko. Termin wypadał trzy tygodnie później i serio, nawet taka Polyanna jak ja nie dowierzała, że to wykonalne.

 

Signed, sealed, delivered – udało się. Nie wiem jak to możliwe, chylę czoła. A dzisiaj, pozwólcie, chciałabym się z Wami podzielić kilkoma luźnymi myślami na temat całego zamieszania:

 

1. Pretekst

 

 

od prawej: Malwina - szefowa marki YumYum, Syrena Matka, Dziewczyna na pus oraz bohater drugiego planu
od prawej: Malwina – szefowa marki YumYum, Syrena Matka, Dziewczyna na plus oraz bohater drugiego planu

Nasza społeczność plus size potrzebuje targów, bo… my potrzebujemy społeczności. Cudownie jest nie być jedyną grubaską w towarzystwie, spotkać się z ludźmi, którzy rozumieją Twoje problemy, gadać o wspólnych zachwytach i bolączkach. Spotkać na żywo twarze, które dotąd znało się tylko ze zdjęć w internecie.

 

od prawej: Aga Skowrońska, Ewokracja, Syrena Matka & Plus Fajterka
od prawej: Aga Skowrońska, Ewokracja, Syrena Matka & Plus Fajterka

No i, co najważniejsze, spotkać Was, Syreny moje. To niesłychanie interesujące, tak Was poznawać na żywo. Cieszę się za każdym razem, kiedy się to dzieje. Nawet jeśli ze wzruszenia mam głupią minę.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję Wam, że wyczekałyście panel, mimo dużego opóźnienia. Mam nadzieję, że się Wam podobało.

 

Jestem pod wrażeniem, że reprezentacja polskiego internetu plus size tak licznie dopisała. Niedzielne popołudnie można spędzić na 1001 sposobów, a jednak dziewczyny zdecydowały się spędzić je na budowaniu podwalin prawdziwej społeczności. Bo tym się takie spotkania kończą.

 

2. Co słychać w modzie plus size?

 

Wygląda na to, że mamy dosyć nieśmiertelnych czerni, szarości i innych ciemnych barw. Coś drgnęło i wśród wybranych dla modelek propozycji kolor rządził twardą ręką. Trudno jeszcze mówić w tej części biznesu tekstylnego o nadążaniu za trendami, ale neonowe falbanki uznaję za zwiastującą odwilż jaskółkę. Niech nam żyje.

 

Brakuje mi propozycji nie-sukienkowych. Spódnic, topów, które niekoniecznie są wariacją na temat wyjściowej koszuli czy spodni.

Joanna Cesarz
Joanna Cesarz

Mój niedosyt może się wiązać z tym, że na pierwszej edycji targów pojawiły się głównie marki słynące ze swoich sukienek: Moda Plus Size by Iwanek, byLola, Szafa Ani (Gabriela Visconti), Studio Krawieckie Marzena Efir, Inna Ty. Zainteresowały mnie propozycje Plus size nie znaczy źle ubrana (jestem fanką pojawiających się na blogu stylizacji z pazurem!) oraz Mauej – świetnie zapowiadające się lejące spódnice, pięknie odszyte bawełniane topy i ta kolorystyka… Fiolet to mój kolor.

 

 

Jak widzicie, to zaledwie garstka spośród dostępnych możliwości. Zabrakło mi przede wszystkim młodziutkiej marki YumYum, której bacznie się przyglądam od czasów zanim jeszcze pojawiły się pierwsze propozycje.

Marzy mi się mniej dzianin, więcej konstrukcji. Piękne wzory, nasycone barwy i propozycje nie tylko dla tych, które szukają sukienki na wesele.

 

3. Nie umiem kupować ubrań z wieszaków

 

Skoro jesteśmy przy modzie, to chciałabym wrócić na chwilę to osobliwego zjawiska, o którym mówiłam wczoraj na live. Podczas targów okazało się, że nie umiem kupować z wieszaków. Tak dalece odzwyczaiłam się od kupowania ubrań w sklepie, że miałam autentyczną trudność ze znalezieniem czegoś dla siebie.

Nic dziwnego – w Manufakturze, czyli jednym z największych centrów handlowych Europy, a przy tym tym, do którego mam najbliżej ubrania w swoim rozmiarze mam szansę znaleźć na zajmującym cztery metry kwadratowe skrawku z linią HM+.

 

Przyszło mi w tej chwili na myśl, że może chodzić też o sposób ekspozycji, nad którym zdecydowanie wystawcy powinni popracować. Powieszenie ubrań bokiem na wieszaku dosyć skutecznie maskuje ich walory i gdyby nie pokazy, to przeoczyła bym sporo fajnych modeli.

 

4. Zapraszając mnie na panel trzeba się liczyć z tym, że nie będę chciała oddać mikrofonu

Popanelowy obligatoryjny selfiak - Od prawej: Agnieszka Kownacka, Paula Perez, Karolina Wagner, (u góry) Ula Lola, Joanna Cesarz & Syrena Matka
Popanelowy obligatoryjny selfiak – Od prawej: Agnieszka Kownacka, Paula Perez, Karolina Wagner, (u góry) Ula Lola, Joanna Cesarz & Syrena Matka

 

 

Panel. Panel, panel, panel, panel. Lubię gadać, ale to akurat nie jest dla nikogo nowością. Ucieszyłam się z zaproszenia, zwłaszcza, że temat mój. Kwestia ciałopozytywności w kontekście plus size wcale nie jest łatwa. Obłożona społecznym ostracyzmem, tabu i wszechobecnym retuszem zdjęć. Cały dzień, od świtu do zmierzchu edytujemy same siebie – odchudzamy, odmawiamy, uciskamy, poprawiamy, ukrywamy. Cały dzień. To nie jest ciałopozytywność. To nie jest nawet sposób, żeby się ze swoim ciałem czuć ok.

 

Z perspektywy oceniam panel pozytywnie. Nie było to może tak przyjazne środowisko, ani atmosfera tak intymna jak kilka tygodni wcześniej w Madame Q, ale dyskusja miała swoje intensywne momenty. Są głosy, że nikt mnie już nigdy nie zaprosi na salony.

Możecie ją sobie obejrzeć tutaj: KLIK

 

5. Nasza praca jest ważniejsza, niż mogłoby się wydawać

 

To właśnie te momenty uświadamiają mi jak ważna i jak potrzebna jest praca, którą nad sobą wykonujemy. Nikt nie jest bezpieczny. Jeśli idealna Aśka Cesarz oblewana jest pomyjami, to nie możemy się czuć bezpiecznie.

 

Musimy rozmawiać, zmieniać świat wokół siebie, odkształcać rzeczywistość i nie godzić się na status quo, w którym to my jesteśmy ten gorszy sort. Musimy innych uczyć kultury wypowiedzi, a siebie same – że ta kultura ma gdzieś kres i kiedy błoto zaczynam nam zalewać usta, to czas powiedzieć bardzo stanowcze DOSYĆ.

 

Czasami wydaje mi się, że powiedziałam to już tak wiele razy, że wszyscy przestali słuchać. Że już każdy usłyszał i albo przyjął, albo spuścił moje argumenty po brzytwie. Takie spotkania, trochę poza bańką, są potrzebne, żeby nabrać nowej perspektywy.

 

6. Warto się skupić podczas prowadzenia relacji na żywo

 

Paula Perez i aleja fotoreporterów
Paula Perez i aleja fotoreporterów

… i nie filmować ludzi od brody w dół. Jest ze mnie dosyć kiepski reporter, bo uczestnicząc w interesujących mnie wydarzeniach za każdym razem staję wobec trudnego wyboru: nagrywać czy przeżywać. Jestem chyba jeszcze z tego pokolenia, które woli widzieć szerzej, niż przez ekran swojego smartfona. Nie wyciągam go z kieszeni na koncertach, zapominam powerbanka. Przeżywam w zachwycie i dopiero po wszystkim pada sakramentalna klątwa, gdy okazuje się, że nie mam zdjęć.

 

Tym razem mam ich kilka. Mam też relacje na żywo, na których Ewka Zakrzewska i Agnieszka Skowrońska sfilmowane są bez twarzy, bo tak trzęsłam się ze śmiechu, nie nie trafiałam kamerą w punkt. Pracuję nad tym, słowo.

 

 

7. Radocha

 

 

smakowy szron!
smakowy szron!

Targi plus size przy ich dotychczasowej częstotliwości to okazja jeszcze bardziej rzadka, niż Dzień Dziecka albo urodziny. Raz na trzy lata to zdecydowanie za mało, żeby ruszyć z posad naszą siedzącą na wielkim tyłku niszę.

 

Muszę przyznać, że nie umiem sobie wyobrażać w jakim tempie musiały się uwijać organizatorki, ale udało się im stworzyć absolutnie rewelacyjna atmosferę. Całość, mimo odczuwalnego braku klimatyzacji, spięła się w feerię kolorów.

Z małych radości były psy, malowanie henną drobnych wzorów, a nawet japońska temperówka do lodu!

 

 

Podsumowując:

Niedzielne wydarzenie oceniam bardzo pozytywnie. To jeszcze trochę chude, ale bardzo ambitne dziecko ekipy OchBazaru, jeśli będziemy je karmić dobrą energią ma szansę wyrosnąć na piękną grubą babę.

polski plus size

Warto jednak pamiętać, że imponujący entuzjazm organizatorek to nie wszystko, każda taka inicjatywa, żeby się rozkręcić, potrzebuje ludzi. Bądźcie tam! Rezerwujcie sobie termin (gdy tylko zostanie ogłoszony). Wesprzyjcie świetną inicjatywę, zamiast przewalać się z boku na bok w domu, a potem marudzić, że u nas to się nic nie dzieje.

 

Niech następnym razem będą nas dwa tysiące, ok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

3 comments

  1. Byłam, widziałam i potwierdzam zachwyty. Jak fajnie znaleźć się w gronie osób o podobnie obfitych kształtach!
    Ja ciągle lepiej kupuję ubrania z wieszaka, więc większość czasu spędziłam biegając między stoiskami a zbiorową przymierzalnią. I wyszłam z mocno wypchaną torbą.
    Jeśli czegoś mi brakowało, to chyba tylko stoiska z bielizną plus size w tym stanikami z obwodami 90 itp.

  2. Moja koleżanka też tam była. Powiedziała mi, że to bardzo ciekawe wydarzenie 🙂

  3. Na pewno bym wpadła, gdyby nie to, że tego samego dnia rano wyjeżdżałam na urlop – peszek 🙂 Co do frekwencji – mam wrażenie, że w czasach soszal mediów i relacji na żywo ludzie jakby przestali doceniać zalety fizycznej obecności gdzieś. Tu jednak mogłyby przyciągnąć ciuchy! Masz rację z nadmiarem sukienek – choć jestem ich fanką – na poprzednich targach tego typu 2 lata temu też miałam wrażenie, że według wystawców główną potrzebą plus sajzki jest Sukienka Na Wesele. A ja raczej nie spodziewam się już zbyt wielu wesel w moim życiu 😉 Aktualnie moim marzeniem jest haftowana bomberka z czarnej siatki. Widziałaś gdzieś cokolwiek podobnego? 🙂

    Co do kupowania z wieszaków – dobrze czujesz, że to wyłącznie kwestia praktyki. Problem rozwiąże tylko dostępność miejsc z przymierzalnią i dużym wyborem w twoim rozmiarze oraz pewna doza szaleństwa, żeby brać do tej przymierzalni także te rzeczy, które na pierwszy rzut oka wcale do ciebie nie mówią. Mogą przemówić i to wielkim głosem BIERZ MNIE, gdy je założysz!