fbpx

Wpis i wciśnij enter.

Czy za rajstopy warto płacić w euro? Recenzja marki Snag Tights13 min. czytania

Widziałaś kiedyś którąś z bardzo kolorowych reklam rajstop Snag ze zdjęciami grubych dziewczyn? Może pomyślałaś sobie wtedy, że kupowanie rajstop za obce waluty to całkiem nowy rodzaj snobizmu? Czy warto? Sprawdziłam to dla Ciebie.

Do Snagsów przymierzałam się od dobrego roku, w zasadzie od pierwszej reklamy internetowej, którą zobaczyłam w 2019. Trwało to tyle czasu, bo naprawdę długo trzymałam się przekonania, że płacenie za rajstopy w funtach (a później wraz z otwarciem sklepu na Europę w euro) to jest gruby nonsens. Zwłaszcza, kiedy mieszka się w bieliźnianym Eldorado (Polsce), na wyspie pończoszników (w okolicach Łodzi). No przecież niemożliwe, żeby dobre rajstopy plus size* były takim graalem.

Zapisałam to z gwiazdką, bo mam uzasadnione wieloma eksperymentami doświadczenie, że moja definicja dobrych rajstop plus size jest trochę ostrzejrza niż przeciętna rynkowa. Szukam takich, które będą miały stan odpowiednio wysoko, żeby mi usiadły w talii, nie ciągnąc przy tym w dół z powodu zbyt krótkich albo zbyt wąskich nogawek, najlepiej bez dużego klina, ale nie jestem uprzedzona, O ILE SZEW JEST PŁASKI. Zapisuję to wielkimi literami bo ja cież przepraszam, ale dlaczego nasi krajowi pończosznicy uważają, że grube dziewczyny lubią na ostro? Kto kiedykolwiek spędził dzień za biurkiem w rajstopach o wystających szwach, ta będzie wiedzieć o czym mowa. Ale do brzegu:

Recenzja rajstop Snag

Moje 5 minut przyszło w marcu – w ofercie SOS, którą marka uruchomiła, by przetrwać covidowy kryzys, kupiłam dwa vouchery 2 za 1. Akcja ratunkowa trwała – jeśli dobrze pamiętam – 2 dni, tak wiele osób zdecydowało się wesprzeć tę, niewielką wtedy, szkocką firmę. Czy można powiedzieć, że to sukces? Jeszcze jak! Całkiem niedawno marka pochwaliła się w swoich social mediach, że w ciągu roku sprzedała przeszło 3 miliony rajstop. Trzy miliony! To tak jakby jednego dnia ich rajstopy założyli wszyscy mieszkańcy Warszawy, Krakowa i Łodzi ORAZ znaczna część mieszkańców Radomia jednocześnie. No halo, jeśli sukces mierzy się w metrach to mamy werdykt. 

Snag to marka powstała w Szkocji. Choć w swojej komunikacji wyraźnie mówią o tym, że oferują produkty dla każdego, niezależnie od rozmiaru, dosyć jednoznacznie kojarzą się z plus sajzem. Trudno się dziwić, wysokiej jakości kolorowe rajstopy plus size w naprawdę inkluzywnej rozmiarówce to fenomen na skalę światową. My, grube babki, nie mamy zbyt wielu alternatyw, można zatem powiedzieć, że Snagsy trafiły na błękitny ocean – zagospodarowały niszę,  której już od dawna stałyśmy, trzymając w garści swoje pieniądze. To jedna z przyczyn sukcesu marki.

to my, w oczekiwaniu na duże rozmiarówki

Drugą, w mojej subiektywnej, ale jednak uzasadnionej doświadczeniem zawodowym ocenie jest rewelacyjny marketing. Od samego początku zdjęcia Snag i w social mediach, i w sklepie internetowym wybijają się ponad średnią. Są kompletnie bezpretensjonalne, pozują do nich “zwykłe laski*” (laski też z gwiazdką, bo nie zawsze są to kobiety!), takie jak Ty czy ja i to jest takie świeże w branży bieliźnianej, o której przecież wiemy, że lubi się z fotoszopem ciut nazbyt. Do tego wszystkiego Snag nigdy się nie krył z tym, że jest małą firmą z misją. Ich mocną stroną jest autentyczność od początku do końca. Czy to się firmom opłaca?
Dość powiedzieć, że regularnie widuję rekrutacje na nowe stanowiska tworzone w firmie. 

Moje zamówienie 

O cenach Snagsów trzeba powiedzieć jedno: nie czekajcie na promocje. Polityka cenowa firmy zakłąda stała zniżkę od 5 do 15% w zależności od zamawianych sztuk. Promocji nie ma i właściwie ratunkowe vouchery były jak dotąd jedyną taką okazją.

Snagsy mają swoją własną rozmiarówkę, która dzieli się na tabele Curviliscious (czyli krągło-pychotkową) oraz Athletic (atletyczną). Tabele uwzględniają rozmiar noszonego ubrania oraz wzrost. Ja dobierałam rozmiar według tabeli i jestem z tego zadowolona.

Na realizację voucherów w sklepie snagtights.eu czekałam do listopada i finalnie w moim zamówieniu znalazły się

  • 3 pary rajstop 80den – czarne, raspberry pie i burgundy
  • 2 pary rajstop 50den – czarne i cieliste builder’s tea
  • czarne kabaretki
  • szorty przeciw obtarciom ud (Chub Rub shorts) w kolorze raspberry pie 

Żałuję jedynie, że dosłownie chwilę przed tym ze sklepu zniknęły letnie kolory, było tam kilka takich, na które miałam ochotę, jesiennych nie było już w moim rozmiarze, a – moje szczęście – dzień po złożeniu zamówienia ukazała się kolekcja świąteczna. Przemilczmy to, ok? 

Wybrałam przesyłkę monitorowaną i prawdę mówiąc szła do mnie szybciej niż Poczta Polska nadążała z aktualizacją statusu paczki. Zamówienia do Polski realizowane są z europejskiego magazynu we Frankfurcie. Paczka szła w sumie tydzień.

Snag – pierwsze wrażenia 

Na zdjęciu widać równokolorowe papierowe torebki w paski w kropki, w które zapakowane były rajstopy Snags

Snagsy pakowane są w papierową torebkę z naklejką zawierającą informacje o kolorze i rozmiarze. Bardzo mi się to podoba. Nie rozumiem, dlaczego rajstopy u nas nawijane są na kartonik, pakowane w folię, a potem w kolejny karton. Dlaczego? Pojęcia nie mam. Może to chodzi o podkreślenie luksusowości, ale doprawdy, czasy nylonów spod lady dawno zniknęły i zwykłe rajstopy nikomu się już nie kojarzą ęą, no dajmy spokój. 

Zbliżenie na dzianinę rajstop - różowe 80 den, beżowe 50 den

Same rajstopy robią wrażenie mięsistych – zwłaszcza kryjące 80. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę to to, że jest ich po prostu dużo. To mnie zdziwiło, bo przy produktach dostępnych na naszym krajowym rynku często można odnieśc wrażenie, że oszczędności w półproduktach stawiane są ponad komfortem użytkowników. Mimo tej obfitości w Snagsach, odpowiedni skład dzianiny sprawia, że trzymają formę. 

Podczas zakładania nie trzeba się z nimi siłować i ciągnąć. Założone siadają w talii i zostają tam na stałe. Nic mi nie zjeżdża, nie roluje się i nie obwisa w kroku. Serio, nie wierzyłam, że da się zrobić takie rajstopy plus size, które będą się nosiły w stu procentach komfortowo. 

Technikalia

Krój 5/5

To naprawdę fajne rajstopy z małym klinem. Na moje oko proporcje długości części majtkowej do nogawek powinny zadowolić w zasadzie każdą osobę posiadającą kończyny dolne. 

Długość 5/5

Przy moich 170 cm wzrostu, w rozmiarze F mam jeszcze trochę zapasu. Rajstopy się nie rolują chyba tylko dzięki wysokiej jakości dzianiny. Dostępna jest też wersja „short F”, ale trochę bałam się jej spróbować, bo nie znosze zjeżdżających rajstop.

Wysokość w talii 5/5

Snagsy są zdecydowanie dla osób lubiących rajstopy z wysoką talią. 

Szerokość 5/5

Jak już wspominałam- tych rajstop jest po prostu dużo. Producent przewiduje uda o różnych gabarytach i to jest super. Uwzględnia też klientelę z lipodemą, co jest naprawdę tyleż świetne, co rzadko spotykane. 

Szew w części majtkowej 5/5

Jest PŁASKI. Jak ja się z tego ucieszyłam! Nie Znoszę rajstop z wystającym szwem, a już w połączeniu z szerokim klinem takie rajstopy zmieniają się w narzędzie tortur. Jestem w zasadzie pewna, że większość polskich producentów rajstop nie prowadzi testów na szerszej grupie klientek docelowych. No nie ma opcji, żeby wysiedzieć w takich rajtach cały dzień przy biurku i nie dostać szału. Mnie się robią krwawe pręgi w pachwinach, toteż większość dostępnych rajstop muszę nosić na lewą stronę. 

Szew w palcach 4/5

Tu szew jest wystający, ale linia palców jest modelowana w półkole, więc nic nie wisi i nie roluje się w bucie. Ideałem byłoby gładkie wykończenie palców, ale przy tej grubości rajstop w sumie nie pamiętam czy kiedykolwiek takie spotkałam. 

Ściągacz w pasie 4,5/5

Pas jest szeroki i nie wbija się w ciało. Jest dosyć delikatny i choć dla niektórych będzie to zaletą, ja chętnie widziałabym trochę mocniejszy. Jest to, zaznaczam kwestia indywidualnych preferencji. 

Efekty akustyczne 4/5

Palec pod budkę, ile z Was przeklinało w myślach rajstopy, krocząc przez świat w oprawie akustycznej z ocierających o siebie ubranych w rajty ud. Bo ja na pewno. Nie znoszę tego dźwięku i bardzo długo to była rzecz, która odbierała mi radość. Brrr. Tutaj ten efekt jest, ale w bardzo ograniczonym zakresie, zauważalnym zapewne tylko dla osób, które nienawidzą tego dźwięku tak mocno jak ja. 

Modele

80 den

Moje ulubione. Miękkie, kryjące, w pięknych kolorach. Nawet się nie wkurzam, że do wyboru miałam tylko kolory bazowe – są nasycone i głębokie. Na zdjęciach nie ma burgundu. 

Kolor raspberry pie jest trudny do uchwycenia. W rzeczywistości nie jest taki płaskoróżowy. Na stronie Snagów każdy produkt ma całą gaerię zdjęć w różnym oświetleniu, warto tam zajrzeć

Zdjęcia zrobiłam z lampą i dlatego wyglądają, jakby były błyszczące, dla ludzkiego oka w świetle naturalnym są matowe i nieprzezroczyste. Dopiero w sztucznym oświetleniu wychodzi połysk. 

Tu na zdjęciu zobaczycie zestawienie różnicy obu czarnych par, 80 i 50den:

Porównanie grubości rajstop: na lewej nodze bardziej przezroczyste 50 den, na prawej grubsze 80den

50 den

Trochę cieńsze, ale też kryjące rajstopy. Wzięłam beż i jeśli porównasz sobie moje nogi na zdjęciu poniżej ze zdjęciami w szortach, to zobaczysz jak spektakularne krycie daje ta 50. One również są matowe, za to odrobinę mniej miękkie. 

Szorty Chub Rub

To są dokładnie te same rajty co 80., tylko w wersji z krótką nogawką. Taki sam klin i materiał. Obszycia nogawek są szerokie i elastyczne. Nie wykazują potencjału do rolowania, ale wiadomo, że na spoconym ciele latem może być inaczej. Na pewno wrócę do tematu w sezonie! Może to będzie dobra okazja, żeby zaktualizować wpis o sposobach na obcieranie ud?

Kabaretki

Kiedy w zeszłym roku stanęłam przed zadaniem kupienia sobie kabaretek na sesję zdjęciową, okazało się, że powyżej rozmiaru 4 mogę zapomnieć o przepchnięciu tyłka przez gumkę, która powinna wylądować w pasie. Kabaretki Snags są dużo większe niż te dostępne na naszym rynku. Udało mi je założyć nie wydzierając w nich dziur moimi superdługimi aktualnie paznokciami, więc uważam, że zasłużyłam na oklaski 😉

Podsumowując 

Snagsy to naprawdę dobry produkt. Choć dostępne są od małych rozmiarów, czuć, że osoby, które je rozwijają rozumieją potrzeby grubych ciał. Taka jest Brie, właścicielka i taka jest większość modelek. 

Z perspektywy czasu oceniam, że tak, warto za dobre, niezjeżdżające rajstopy zapłacić w euro, choć nie ukrywam – ciągle liczę, że wreszcie na polskim rynku pojawi się produkt, który je jakościowo dogoni. 

Wiem, że to nie były moje ostatnie u nich zakupy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

14 comments

  1. Może to co napiszę, będzie postrzegane jako nietakt, ale trudno. Nie ma wątpliwości, że blog jest postrzegany, jako blog pisany przez grubą kobietę. A mimo to, po przejrzeniu Twoich zdjęć pod dzisiejszym postem, ciężko mi się z tym zgodzić. W sensie, dam in, wyglądasz naprawdę zgrabnie i nie nazwałbym Cię grubą, a raczej normalną kobietą o pełnych kształtach. I tutaj pojawia się problem kulturowy. W naszym świecie, wszyscy, którzy wyglądają normalnie, są postrzegani za nienormalnych.
    A zatem cieszę się, że mamy w internetowej społeczności kobietę, wyglądającą normalnie i mówiącą normalnych sprawach!

    1. Grube ciała występują w różnych proporcjach 🙂 ja akurat jestem gruba „równo”, czyli moja masa rozkłada się na moim ciele raczej proporcjonalnie, z naciskiem na brzuch.
      Ja generalnie uważam grube ciała za normalne, jest nas na tyle dużo, że śmiało można tak mówić. Grube i normalne w kontekście ciała nie muszą się wykluczać 😉

      1. Ulu, masz to szczęście że przy grubości jesteś wysoka, więc generalnie jakbyś schudła to i tak jest ciebie kawał baby. Z recenzji rajstop cieszę się niesamowicie, jednak mam lekkie obawy czy będą one też dobrze leżały na bardziej kulistej osobie, czyli niskiej i grubej. Niestety o ile nie miałam nigdy problemow z zsuwaniem się rajtek, o tyle jak w pasie były ok, to na długość dużo za długie.

        1. Są też w wariancie dla niższych osób, zerknij sobie w tabelę. Dziewczyny w komentarzach na Facebooku piszą, że na niskich osobach Snagsy też dają radę

  2. Mnie odopwiada to, że rajty są nawijane na kartonik, w folijkę i w pudełko. Żaden to dla mnie wyznacznik luksusu. Zwyczajnie ułatwia mi to ich przechowywanie i wyszukanie konkretnego modelu, konkretnego wzoru i grubości. Stoją sobie w szufladzie, ustawione na sztorc, jedna para za drugą, zajmują mniej miejsca i wspominałam już, że ułatwia mi to ich szukanie? No i jak pakuję się na jakiś wyjazd to nie muszę się zastanawiać w co je zapakować, żeby nie porobiły się dziury (ja różne rzeczy do plecaka ładuję, bardzo różne…).

    1. Rozumiem 🙂 ja rzadko mam zapas rajstop w firmowych kartonach, cienkich nie noszę, bo nie umiem ich tak założyć, żeby nie podrzeć, a grubsze uzupełniam jak się wydrą 😉
      W transporcie najlepiej mi się sprawdza wożenie bielizny w woreczku do prania tejże. Zaczęłam to praktykować, od kiedy mi się na dworcu niewymowne rozsypało luzem z torby 😂

  3. I już mam idealny prezent ot tak dla mamy.
    Dziękuję 😍😍
    Oczywiście sobie też nie omieszkam zakupić.

    1. Polecam się zawsze! ❤️ Tak, sobie też koniecznie, bo aż szkoda by było 😉

  4. Mnie snagi podsunął FB po tym, jak szukałam rajtów plus size. I Mark się spisał. Dość powiedzieć, że czekam na trzecie zamówienie (pierwsze złożyłam na początku listopada), a to dlatego, że pierwsze omyłkowo wysłałam do siebie zwykłą pocztą i prawie zginęło. Firma zasługuje na jeszcze jedno 5/5 – za podejście do klienta. Zaproponowali mi wysłanie 3 par rajstop, które mieli na stanie i zwrot za dwie pary, które już zeszły w rozmiarze plus size dla krasnali. Bo mają i taki (FSz) – to kolejne punkty. Szczęśliwie, w tym samym dniu, ta nierejestrowana paczucha dotarła a ja prawie oszalałam ze szczęścia. Takich rajstop nie miałam nigdy. Spróbuj kiedyś 120 Den, polecam. I koniecznie kolory (mnie się udało wbić w jesienne jeszcze). Jestem fanką.

    1. Tak! Czaję się i na kolory, i na grubsze warianty! Jak mi było przykro, że Figgy Pudding przeszedł mi koło nosa! To był kolor moich marzeń 😍
      Nooo to naprawdę super postawa! Zgadzam się z 5 za obsługę, są bardzo reaktywni i szybko się załatwia sprawy – w mojej paczce brakło jednych rajtek, jechały osobno z innego magazynu i też super, były dosłownie dobę później

      1. Dodam jeszcze, że mnie ujęły zdjęcia modelek na wózkach. W ogóle zdjęcia mnie ujęły niesłychanie. Zakochałam się, mówiąc szczerze. Sprezentuję jedne rajty mamie, a dla siostry i siostrzenicy kupiłam w rozmiarze dużo mniejszym – jak im się spodobają, to będę zamawiać „hurtowo”. Bo co prawda szczupłym osobom dużo łatwiej kupić dobre rajty, ale snagi mają to coś – są tak miłe w dotyku, że szok. No i kolory….

  5. Zawsze wiedziałem że w rajstopach przeszkadza mi sporo rzeczy ,ale dopiero ta bardzo szczegółowa recenzja pozwoliła mi uzmysłowić co to bylo-jeszcze się nie spotkałam z taka szczegółową opinia o rajstopach .jestem pozytywnie zaskoczona .dziekuje bardzo

  6. Świetny wpis, znacząco wyczerpała Pani temat, zgadzam się z Panią w 100%! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. […] w dół, rajstopy to moje tegoroczne odkrycie – Snagi. Recenzowałam je TUTAJ. Wiem, że to może brzmieć ciut zbyt egzaltowane, ale nie ma w tym przesady: Snagi to jest […]